Szara, szara, szara woda. Jest.

Tędy zbieramy, plus tę spod prysznica i wanny i chyba pralki…?

A tu jest oczyszczalnia, w której się zbiera i stąd rusza do, za przeproszeniem, kibelka.

Pańcio powiedział, że w życiu nie wsiądzie do tej słodkiej kopareczki, bo jeszcze mu się spodoba i co wtedy?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | Dodaj komentarz

Rozmowy na dwie głowy, czyli Emma na baletach.

Obowiązkowa babcia co środę odbiera dziecinę z przedszkola i zawozi na balet. Nie należy zaglądać do sali ćwiczeń – od widoku kilku identycznych, przemieszczających się w podskokach różowych baletniczek można dostać:

A- cukrzycy,

B – oczopląsu.

Raz zawoził tatko i stwierdził, że stracił dziecko, bo mieni mu się w oczach i za cholerę nie odróżnia, która różowa księżniczka jest jego.

Przed baletem należy pokrzepić się batonem energetycznym, inaczej w Emmie budzi się Balrog, Obcy i Cuthulu razem wzięci.

Babcia raz zapomniała i dowiedziała się, że…

Rozmowy na dwie głowy!

Emma (od kwadransa ma za złe) – Chcę do mamyyyyy!

Babcia (od kwadransa zachowuje stoicki spokój) – Mama jest w pracy.

E (jw) – ale ja chcę do aaamyyy!

B (jw) – Mama dalej jest w pracy.

….

….

E(wprowadza pewną odmianę) – ale ja chcę sie przytulić!

B(z pewną nadzieją na zakończenie kryzysu) – A nie możesz przytulić się do mnie?

E – Niiieee!

B(lekkomyślnie) – A to czemuż, wnuczko mojaż? Jestem koścista, czy co?

E (z mocą) – Tak! Koścista!!!

Jawne oszustwo, babcia nigdzie nie jest koścista! Niestety zresztą.

Zaraz potem obie panie dotarły do pomieszczeń baletowych, babcia wetknęła balrogowi pasztecik w paszczę, Emma siąknęła ostatni raz nosem i powiedziała raźno – To chodźmy do szatni, przebiorę się…

Zaszufladkowano do kategorii Emma, Rozmowy na dwie głowy | Otagowano | Dodaj komentarz

13 października 2021, poniedziałek i

13 października 2014, też poniedziałek. Innymi słowy minęło siedem lat.

Świat się stacza w katastrofę klimatyczną i pandemiczną, „tenkraj” w katastrofę gospodarczą i polityczną i prawdę mówiąc, zostało nam tylko cieszyć się dniem dzisiejszym, rzeczami małymi, i nie robić sobie żadnych dalekosiężnych planów. Trudne czasy przed nami, Gabuniu. U nas po staremu, Abelard raz lepiej, raz gorzej, Mufka robi się coraz tłuściejsza i wolniejsza, czarne koty też się starzeją, Miętówka co noc śpi na mnie, coraz bardziej wklejona. Obwodnica szumi. U Ciebie słychać bardziej, chociaż, czy ja wiem? Słychać wszędzie, te kilka metrów różnicy nie robi. Patrzę w górę na sosny, niebo zwisa ciężko, trochę rude, trochę szare, jest już zimno, na naszej granicy umierają ludzie…

Co będzie dalej, Niuniu? Boję się pomyśleć…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | Jeden komentarz

Sowie góry i inne dziwy

W sensie ludzie w tych górach. W większości bardzo mili, pomocni i sympatyczni. Raz wróciłyśmy stopem, trzymając na kolanach wiadra z opieńkami. A jednocześnie okazało się, że zamieszkaliśmy u młodej rodziny, która nie wierzy w pandemię. Za to mają super psa.

I widoki z ganku

Szlaki są zryte przez cholerną wycinkę drzew. Nóż się w kieszeni otwierał. Nie wszystkie, rzecz jasna.

Tu pańciowa przyjaciółka i żółty szlak na Wielką Sowią. To na dole, to szlak. Na górze ludzie wydeptali, bo po błocie ciężko było.

Z powrotem poszłyśmy dużo krótszą drogą

Ale przedtem oczywiście dotarłyśmy na szczyt. A tam, zonk. Tłumy ludzi z dziećmi, psami, grilami i zupą grochową… A wieża widokowa za to w remoncie. Po prostu cudownie.

Okazało się, że wybrałyśmy najtrudniejszą drogę a z drugiej strony jest na tyle łatwa, że można wjechać wózkiem. Szczęśliwie obok był wyciąg narciarski i przecinka na trasę, więc coś udało się zobaczyć. Konkretnie Ślężę. Ślęża to ta góra w tle.

Akurat obecność psów pańci nie przeszkadzała…

Coś nie po kolei zaczęłam… Sowie już pierwszego dnia pańcię zaskoczyły grzybami

Normalnie doznała trwałego szoku. O_O Z braku suszarki grzyby zostały pożarte z makaronem typu kolanka. W ogóle tam nie było grzybów małych. Wyłącznie w tym rozmiarze. I – uwaga- zupełnie czyste…!

Ale clue grzybobrania okazał się ten grzyb. W kolorku, który naprawdę trudno było by przeoczyć. W realu jest dużo bardziej jaskrawy…

Okratek australijski, zwany palcami diabła lub czarta. Podobno bardzo rzadki. I bardzo, ale to bardzo śmierdzący. Pańcia wąchała, to potwierdza.

We wiosce było dużo takich domów, jak wiadomo, ulubiony przez pańcię dizajn

Bąkiewicz tu najwyraźniej nie dotarł i niemieckie pamiątki się zachowały

Z braku czasu i samochodu nie zobaczyłyśmy mnóstwa rzeczy. Choć przyznajmy, komunikacja tu jeździ punktualnie. Zachód, panie tego. Z drugiej strony, jeździłyśmy na gapę, bo biletomat nie łączył się z moim bankiem. Przeszłyśmy też ścieżką przyrodniczą, która miała nad strumieniem świeże mostki. Okrągłe i śliskie. W cholerę nie do przejścia dla dwóch starszych pań, które mają zawroty głowy, choć każda z innego powodu.

Więc musiałyśmy szukać brodu…

Ostatniego dnia poszwędałysmy się po Wrocławiu. Tam faktycznie krasnali mają fchuj.

I lodówkę :>

Lody jak lody, dobre były, ale dzięki nim pańcia zrobiła pierwsze w życiu zdjęcie wróbla! Albo mazurka, ciocia Aia zweryfikuje. W ogóle się nie bał, cwaniak i pożerał wafelka z nonszalancją.

Generalnie ładnie na tym zachodzie. Miałyśmy tez propozycję matrymonialną, a przyjaciółka, jeszcze w koszuli nocnej, ostatniego poranka dała odpór panu z manią prześladowczą. Pana chce zabić kgb i ziobro osobiście, zatruwają mu żarcie, rozpylają truciznę wszędzie, a w nocy ktoś chodził po korytarzu. Nawet przy tym sympatyczny był. Jednak na wszelki wypadek ubrałyśmy się pospiesznie i uciekłyśmy…

PS Opieńki można było by kosić kosą, gdyby było trochę równiej. Pańcia zbierała pierwszy raz w życiu, uwierzywszy na słowo dwóm chłopakom, którzy wracali z dwoma pełnymi wiadrami.

W domu zrobiła z nich kotlety mielone i wszyscy żyją.

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | 2 komentarze

Zaiste, sama nie wiem, jak to nazwać…

W sensie, to ściereczka kuchenna. Dość stara. Wilk i owieczka, ok. Tylko co ten wilk ma w pasie…? I po co? Chyba dla wzmocnienia siły przekazu…

PS – Pańcia wyjeżdża. Na czterodniowy urlop. Pańcio zły jak osa…Bo będzie musiał z pasmi sam wychodzić! No ludzie, trzech chłopów w domu i nie potrafią się zorganizować, serio?… Junior nawet urlop ma… (tu ikonka trzymająca się za czoło)

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 2 komentarze

Żywe obrazy dla pańcia.

Pańcio obchodził urodziny i my na jego cześć opracowaliśmy układ synchronicznego spania, znaczy ja i Abelard. O

Układy podwójne…

A także, po krótkich namowach udało nam się zrobić układ międzygatunkowy

A pańci maszyna szwankuje przy pikowaniu, więc chodzi zła jak osa. Niby wie, że za dużo wymaga od maszyny za 500 zł, ale ta wiedza wcale jej nie poprawia humoru!

Poza tym zamówiła kilka kolejnych róż a nie powinna, bo remont jeszcze nie skończony a płynność finansowa ledwo ciurka. Tak że o.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | Jeden komentarz

Muffinki leniwcowe czyli jeż i żur, czyli język polski fajny jest.

A, bo pańcia powiedziała, że nie będzie cykać pierdyliona zdjęć i obleci roślinki filmem… Co prawda, jutub długo nie chciał współpracować, aż pańcia założyła drugi kanał… bo na pierwszym ma dwa filmiki z dawnych lat… było, nie było, mamy nadzieję, że będzie działać, zatem endźoj!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | Jeden komentarz

Z cyklu Emma, czyli Lato, zaczekaj jeszcze…

Lato, nie bądź świnia, długo cię nie było, to teraz jeszcze pobądź z nami!

Był już ostatni dzień w starym przedszkolu i od września idziemy do nowego…

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 3 komentarze

Piorun z jasnego nieba…

Walnął był. W maszt zachodniego sąsiada. Ten z naszą anteną satelitarną, a dokończył dzieła przenosząc się do nas po kablu, który łączy pod ziemią nasze internety. U nas ocalał telewizor jako taki, u sąsiadów poszło wszystko. Ani netu, ani telewizji! Ale już pańcio dzielnie naprawił.

Abelard przyciśnięty pańciowym ramieniem przesyła pozdrowienia…

A pańcia przesyła pozdrowienia wszystkim panującym, ze szczególnym uwzględnieniem tego wyjątkowego eeee… nie, nic nic.

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | Dodaj komentarz

Teście po prawie dwóch latach

Z wizytą przybyli. Nie, żeby mieszkali w Australii, ale covid.

Goście w dom, uzbrajamy się w rzęsy! Niech se teściowa nie myśli, że jako emerytka postarzałam się czy coś. W życiu. Postanowiłam być piękna i młoda do śmierci!

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | 5 komentarzy