Kilka obrazków pod wdzięcznym tytułem „Remont i zwierzęta”

Abelard znosi to wszystko nie najlepiej. W nerwach poszedł spać do worka ze śmieciami

A jak próbuje na posłanku to robi sie wywrotowcem

Z kolei Kitka na wszystko ma dokładnie wyjebane a spanie w środku cyklonu to jej specjalność.



Ramzes przyjmuje koleje losu filozoficznie

Natomiast Racuch woli do domu na razie nie wchodzić w ogóle

Wieczorami jest zwabiany i wnoszony na rękach i zamykany w pokoju Juniora z jedzeniem.

No a reszta robi co może



Reszta wieści next time…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , , , | 2 komentarze

„Uprzejmie donoszę, panie naczelniku…

czy kiciuś pana naczelnika zdrów?…”*
Droga Publisiu,
Najpierw widziałam pana Zdzisia w kotłowni…

Potem widziałam tam rurki

A teraz…

I pan Zdzisio łazienki nie kończy…
Ja nie wiem co ja myślę, ale państwo mieli z panem Zdzisiem trochę na pieńku!
Co tu się odjaniepawliło?

Z wyrazami –
życzliwa M.

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 2 komentarze

Żem wstrząśnięta i zraniona na wskroś!

Ja nie wiem, co to państwo wymyślają!! Najpierw pańcia w pośpiechu ewakuowała się do pracy, potem przyjechali jacyś ludzie z wielką gruszką i zniszczyli nam parter!!
Pańcio srogo zabronił tam wchodzić, nawet najlżejszej Kitce i wpakował nas do garażu! Wszystkich na kupie! jak przywiózł pańcię z pracy to zrobił się już tłok nie do opisania, ale najgorsze było, jak pańcia wróciła z basenu.
Postanowiła iść spać. Na górę. I wlazła po drabinie na dach garażu (mokry! śliski! spadzisty!)a potem przez okno do sypialni. To znaczy, pańcio ją asekurował, bo już miała hiperwentylację ze strachu.
Dalej pańcio wrócił po Abelarda…
No a potem po mnie!!!
Ja protestuję ze wszystkich sił! Mnie się to zdecydowanie nie podoba!!! Ja nie lubię być noszona, zwłaszcza po drabinie!!!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 5 komentarzy

Teatrzyk geriatrzyk przedstawia!

Sztukę w czterech aktach pt:
„Przybyłem (rozwalając dyktę w drzwiach)
Wskoczyłem (dusząc pańcia niemal na śmierć)
I zaległem”

A-ha!! Tu jesteś!! Umiesz oddychać uchem??

AAAAA! Mam pańcia i nie zawaham się go użyć!!

Ej, ja nie po to trzymam na tobie łapy, byś próbował…

Nie ruszaj się, mówię!! Chcę na tobie leżeć!!!

Pańcio – Yyyyyy…

Zaszufladkowano do kategorii Teatrzyk Geriatrzyk | Otagowano | 1 komentarz

Jeden obrazek wart tysiąca słów

Wedle tej reguły dziś historyjki obrazkowe. Wierzcie mi, pańcia ma już zupełny obłęd w oczach…
Znaczy, przez chwilę była jakaś nadzieja. pokój na górze wyglądał nawet elegancko…

ale potem cały parter trzeba było zmieścić… no, gdzieś zmieścić. I się zaczęło.
Pańcio w tym wszystkim pracuje bo musi. Konkretnie jakoś się urządził w garażu.

A dalej szkoda słów…








Dmuchawy, osuszające ściany i podłogę w łazience chodzą od tygodnia 24 godziny na dobę. Trochę się… eee… pyli.
Może troche więcej niż trochę.
Wciąż nigdzie nie ma drzwi. Tu też nie.

Państwo posługują się zaimprowizowanym parawanem.
A ja, no wiadomo… wszystko na mojej głowie…

czy może na grzbiecie…?
Pozdrawiamy zakurzeni.

PS – Lucyfer się zrósł. Uf.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 4 komentarze

Aktualności…

Otóż, same super. No, może nie same. Od poniedziałku zrywają nam podłogi na parterze, a górna łazienka jeszcze w lesie. Wykrzaczyła się jakaś płytka w naszej wypasionej pompie ciepła i nie ma ciepła. W sensie ogrzewanie nie działa. Nie ma też z tego powodu ciepłej wody. Dzień później nawalił hydrofor i zimna woda też bywa sporadycznie. W sensie, trzeba dokonywać specjalnych czynności, by uzyskać kilka litrów. Nie, tym razem małż nie każe walić w hydrofor grabiami ani waserwagą, ale robi manewry bezpiecznikami.
Dalej, szuflady w szafkach łazienkowych są jakby o 7 cm za krótkie. Płytek na ściany nie starczy, a materac uzyskany od koleżanki okazał się mieć 140 cm szerokości, zamiast 160.
No dobra, teraz z zupełnie innej beczki. Lucek został ponownie prześwietlony i goi się nadzwyczaj dobrze, mimo tego, że biega wciąż jak szalony, po schodach także i gips prawie mu już odpadł.

Prawda, jaki słodziak jak śpi? Państwo chcieli wycyganić trochę tego specyfiku, ale pani vet zaproponowała by raczej zapisać go do jakiegoś kółka sportowego.
W każdym razie państwo zafundowali mu nowy gips i już może z powrotem kontrolować przebieg prac remontowych.

Mnie też zabrali, oczywiście jak zawsze pod pozorem pobrania krwi na badania tarczycowe, ale ja podejrzewałam co się święci i już prawie się schowałam pod Lucka…

Niestety, pańcio mnie jakoś zauważył i wiadomo… pazurki mi obcięli…

Jeśli oni sądzą, że ten pierdylion ciasteczek, jakie potem dostałam od każdej osoby w tej przychodni mnie udobrucha, to bardzo się mylą! Mam focha i będę miała do jutra!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , , | 3 komentarze

A deszcz pada i pada…

Nawet nie pada, tylko leje, nie mogłam nawet zapalić Ci wczoraj światełka, Gabuniu. To szósta rocznica, ale pierwsza w deszczu. Nie widać Twojej gwiazdki, a u nas nie widać światełka w tunelu… W domu remont, w kraju pandemia i pisowska chujnia, Emma rośnie, a mnie to omija.
Wiosna i lato minęło, nawet nie wiem kiedy i źle mi z tym, bo czas mi biegnie coraz szybciej i szybciej…
Abelard też się postarzał, zrobił się chudszy, całkiem ogłuchł i coś mu się powoli w tej małej główce miesza.
Ciężko o jakieś dobre nowiny, Gabuniu.
Tęsknię, Niuniaczku.

Zaszufladkowano do kategorii Pożegnania | Otagowano | 3 komentarze

…ale zanim do Werony, Mufka ma komunikat!

Otóż, żeby kózka nie skakała, to by łapy nie złamała!
Może ktoś wie, jak wytłumaczyć temu postrzelonemu kozłu, że z gipsem się nie biega?
I tak przez osiem tygodni…?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 1 komentarz

Dzień poprzedni przed ostatnim.

Rano urocze w istocie miasteczko, Sirmione. Leży sobie na cyplu, z trzech stron otoczone jeziorem Garda, więc siłą rzeczy malutkie jest. Urocze, choć trochę zatłoczone. Wiecie, pandemia.
Mieszkała tam Maria Callas i to podobno był bardzo szczęśliwy okres w jej życiu.
Zeżarłyśmy z przyjaciółką lody – ja o jakimś smaku niewiadomym, bowiem czarnoskóra panienka za ladą operowała wyłącznie włoskim i niemieckim, więc porozumienie było trudne, ale kto nie ryzykuje, ten w kozie nie siedzi, jak mawiał mój kumpel.
Sklepiki z cytrynowymi kulkami mydełek, podobnież firmowa specjalność, ale nie przepadam za zapachem cytryny, więc mnie nie porwało. Natomiast bugenwille, rosnące co krok, to i owszem.

Wejście na starówkę, czyli most zwodzony do zamku Scaglierich

Plaża i inne takie tam

Tu na przykład jakaś przysadzista prawie emerytka



I nieoczekiwana trochę atrakcja



Przejechało takich kilka. Bardzo stylowe.
Od razu powiem, nie ma co jechać tam na trzy godziny. Tam trzeba mieć kilka dni, by spokojnie połazić nie tylko po uliczkach, ale i po wzgórzach i po plaży, przepłynąć promem by popodziwiać z daleka, a także z wysoka, z tarasu widokowego, który podobno jest. My niestety mieliśmy za mało czasu na cokolwiek. W ogóle ta wycieczka miała chyba przesadnie przeładowany program.
Tego samego dnia po południu dotarliśmy do Werony…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | 1 komentarz

Wieczór wcześniejszy

To nocleg w przeuroczym chatelet, w miejscowości nie do wymówienia (Gschnitz!) u dwóch uroczych panów. To znaczy, poznaliśmy tylko jednego, bo drugi siedział w kuchni i gotował. Doskonale zresztą, co było miłą odmianą wobec dotychczasowego menu w hotelach poprzednich. Kartoffelsalat!… Mniam! Wino też mieli pierwsza klasa, co natychmiast zostało odbadane przez naszych towarzyskich, sympatycznych itd emerytów.
Przyjechaliśmy tuż przed zmrokiem, wyjechaliśmy o szarówce, ale Publisia musi uwierzyć na słowo, że okoliczne góry są imponujące!


…mimo, że na fotkę załapała się tylko jedna i to nie największa.
Nawet niby zwykłe hotelowe zawieszki były słodkie

Bardzo, bardzo polecam.
https://www.kirchdach.at/de/hotel

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | Dodaj komentarz