Wieczór wcześniejszy

To nocleg w przeuroczym chatelet, w miejscowości nie do wymówienia (Gschnitz!) u dwóch uroczych panów. To znaczy, poznaliśmy tylko jednego, bo drugi siedział w kuchni i gotował. Doskonale zresztą, co było miłą odmianą wobec dotychczasowego menu w hotelach poprzednich. Kartoffelsalat!… Mniam! Wino też mieli pierwsza klasa, co natychmiast zostało odbadane przez naszych towarzyskich, sympatycznych itd emerytów.
Przyjechaliśmy tuż przed zmrokiem, wyjechaliśmy o szarówce, ale Publisia musi uwierzyć na słowo, że okoliczne góry są imponujące!


…mimo, że na fotkę załapała się tylko jedna i to nie największa.
Nawet niby zwykłe hotelowe zawieszki były słodkie

Bardzo, bardzo polecam.
https://www.kirchdach.at/de/hotel

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | Dodaj komentarz

Pańcia wróciła…!

Okropnie niewyspana, bowiem śniadania tam serwowali głównie bladym świtem, na przykład o 5 rano. Na dodatek dziwnie karmili, pomijając uroczy chatelet w Austrii w którym byli na sam koniec. Prowadzi go dwóch panów, którzy musieli uciekać z Węgier, z powodów raczej wiadomych.
Pańcia najpierw odsypiała, a teraz nagle remont ruszył z kopyta. Na górze kładą się podłogi a na zewnątrz panowie kończą układać tzw podbitkę.
Pańcia oczywiście ma trochę zdjęć, i postara się powrzucać z symbolicznym komentarzem. Od końca, jeśli Publisi to nie przeszkodzi. Bowiem najlepsze na tej wycieczce było na początku. Na końcu był Zell am See. Znany z różnych rzeczy, min z Sisi




Publisia pamięta, że pańcia najbardziej lubi fotografować domy, najlepiej stare?
Ale tego ostatniego dnia wycieczka pływała po jeziorze Zeller See…

Ostatnie zdjęcie trochę wyjaśnia, dlaczego pańcia stwierdziła, że przez ostatni rok tyle nie wypiła alkoholu, co przez ten tydzień. Mamy tu godzinę dziewiątą rano…!
Tak to jest, jak się spotka emerytów sympatycznych, rozmownych, gościnnych, towarzyskich i zabawowych…

PS – W razie wątpliwości, wyjaśniamy, że pańcia to ta emerytka w czarnym.

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | Dodaj komentarz

Komunikat tajny i nerwowy

Tajny, bo Abelardzik nic jeszcze nie wie.
A nerwowy, bo pańcia wyjeżdża bez samochodu, bez pańcia i jego karty, jego znajomości języków obcych i w ogóle bez niczego. To znaczy z przyjaciółką. I z całym autokarem rozrywkowych emerytów. Tak, dobrze Publisia czyta. Pańcia jedzie na wycieczkę dla emerytów. Objazdową, Berniną między innymi. Pańcia nic dokładnie nie wie, bo to przyjaciółka jest pomysłodawczynią.
Ja nie wiem, czy to najlepszy pomysł, by odpocząć od remontu i wszystkiego!

PS. Słońce na chwilę wyszło, więc włala


Oczywiście, przyklejona do ściany pewnie będzie eee… prosta znaczy. Ta mozaika.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano , | 3 komentarze

Mozaika czeka na pogodę.

A tu burze, droga Publisiu. I się wydało, że Lucek się boi. Pańcia o 3 w nocy musiała go wypuścić z garażu – (tak, żaden przedstawiciel młodzieży się nie obudził) i Lucuś biegusiem udał się w jedyne, według niego bezpieczne miejsce. Następnego wieczoru od razu postanowił zająć pozycję strategiczną…

Bo te burze, to panie, podstępne teraz są.
Jednak nie wysiedział długo. Ani Abelard, ani ja nie zamierzamy na to pozwolić! Synuś zwłaszcza!

Państwo odwiedzili stosowny sklep i po również stosownie długim czasie zabrali trochę próbek…

A potem pańcia zużyła testery, które oczywiście zupełnie inaczej wyglądały niż miały.

I nie, żebyśmy miały z pańcią tu Publisię dołować, ale jesień stoi u progu. Bo już nastąpił ten moment, kiedy rano pańcia zmierza do pociągu a tu stacja jeszcze świeci…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , , | 2 komentarze

Bez trybu, czyli post zastępczy

Bo pospolitość skrzeczy. I trzeszczy. Jak świeżo wylana i ugotowana przez pomyłkę podłoga, która miała się powoli suszyć, ale pan serwisant od pompy coś źle nastawił i podłogę tak zagrzał, że wyparowało to i owo z niej i
a – skurczyła się, trochę popękała i odstaje od ścian
b – nie wiadomo, czy po położeniu na nią kafli się nie zacznie kruszyć.
A jakby zaczęła, to
c – może podziurawić święte rurki od ogrzewania.
Dlatego Publisia obejrzy kilka obrazków z dupy i bez związku z remontem.

Ja wcale nie chciałem w tym uczestniczyć! Czy pańcio nie może pracować sam, hę??

Tak myślałem…

Odczep się, człowieku. Odczep się, przestań mi dłubać w oku!!!

Człowieku, ostrzegam po raz ostatni!!!

Pańcio lubi życie na krawędzi, więc przeniósł swoją uwagę na Abelarda i postanowił zażyć wspólnej drzemki.

W tej całej sytuacji postanowił cichcem skorzystać z okazji kolega Lucyfer i podstępem się zaskradł. Przez chwilę udawał bezwonnego, malutkiego pieseczka.

Reszta towarzystwa trochę zdurniała, ale Ramzes jako prawdziwy dżentelmen przygarnął trochę oburzoną, a trochę rozżaloną Mufkę na swoje posłanko.

A Kitka na to – niemożliwe…

Chodź do kuchni, no chodź, już ze dwie godziny nie jadłam…!

To wszystko nie podoba się Emmie zdecydowanie. Tu na tle wszystkich sprytnych urządzeń od pompy ciepła. No działa, działa, pańcię pociesza myśl, że Młody też nie ogarnia jakim cudem z zimnej ziemi leci ciepło i to w takiej ilości, że nie tylko jest gorąca woda, ale i było 50 stopni na podłodze.
Wysunął nieśmiałe przypuszczenie, że pańcio w tajemnicy dokopał się do jądra planety… Albo do ogni piekielnych. Albo do Morii. Albo do jakiejś drowiej elektrowni.
Albo do uj wie czego, ale czegoś gorącego…

Kafelek następnym razem. Jakoś muszę dawkować napięcie!

PS – Pańcio zgłosił pretensje, że występuje publicznie źle ubrany i zażądał stylisty…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano , | Dodaj komentarz

Szok i niedowierzanie

No… dalej nie wiem jak, ale działa. Ta pompa z ziemi. Podłoga na górze grzeje i ciepła woda jest…
Cuda, panie, cuda i dzikie węże. O-O
Wybrałam taką śliczną mozaikę do łazienki. Dziś małżonek się zorientował ile kosztuje.
Peszek…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | 3 komentarze

Wylawszy

Konkretnie podłogę na górze. Pańcio przejechał się na gruszce z betonem, bo o mało co nie zerwali świętych światłowodów.
Teraz ekipa od pompy podłącza wszystkie kable, za każdym razem demolując łóżko Juniora, które stoi pod całą aparaturą.
A podłoga ma schnąć trzy tygodnie.
O sytuacji na świecie i w kraju nie będziemy nic mówić, bo AŻ tak przeklinać nawet pańci nie wypada…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Prawnuczka Dziubas… Dziubasy…?

Zuza została zamknięta, ale poza nią mieszka tu trochę kotów, taka niby głucha i wcielona niewinność

na przykład, no i ja, wiadomix… Odkąd jeden taki szczurek nadział się na moje ząbki… eeee… przypadkiem, przypadkiem…! To mnie pańcia też nie ufa, więc Dziubas Druga spędziła z nami trochę czasu, czekając na rodziców, zeżarła dwie tłuste dżdżownice, w końcu tatko wrócił, Dziubas się wydarła, pańcia ją wyniosła i ma nadzieję, że połączona rodzina szczęśliwie się oddaliła. Dziubas była już całkiem duża i prawie fruwała, pytanie tylko, czy Zuzka nie zdążyła jej czegoś zrobić we wnętrzu.
Jeny, jak komary u nas szaleją, u Publisi też?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 4 komentarze

Ziemniaczane muffinki w kilku obrazkach.

Donoszę, że pańcio zawiózł mnie do weterynarza i pod pozorem pobrania krwi na prewencyjne badania pozwolił, by trzy okropne baby zabrały mnie do gabinetu i OBCIĘŁY PAZURKI!!!!
Potem długo musiał mnie przepraszać, bo jak mam focha, to mam focha a nie żadne pitu pitu!

Ale przy okazji okazało się, że jak zwykle pańcia miała rację, kiedy truła pańciowi, by mnie przebadał, bo coś jej się nie podoba. No i wyszło w badaniach, że mam coś z tarczycą, a także z wątrobą. W związku z tym dołączyłam do osób zażywających euthyrox. I jeszcze jakiś specyfik na wątrobę.
Pańci nieoczekiwanie zakwitła róża, kupiona przez Juniora z litości za sześć złotych…

Tak, tak, remont. Ciągle dłuższe są przerwy pomiędzy jakimiś działaniami niż działania jako takie. Junior przy odkopywaniu piasku pod taras nadwyrężył sobie mięśnie piersiowe, i musiał się udać do lekarza i fizjoterapeuty, a jak wrócił, wyglądał tak

Pańcia z kolei wykończyła, cytuję, „duża, tłusta, ruda suka” i ma zapalenie kaletki barku… czy jakoś tak. Podsumowując, roboty, które miały iść własnym sumptem muszą poczekać.
Roboty fachowe długo wyglądały po prostu tak

Czyli przyszli panowie i zrobili demolkę. Minęło dni mało wiele i przyszli kolejni panowie i teraz na górze wygląda tak

A tu łazienka, wylot na dół do garażu, czyli zjazd do zajezdni

Teraz czekamy na kolejnych panów, którzy przyjadą wylać na to beton.
Biedne nasze wilki wszystkie, jak tacy panowie przyjeżdżają, bo pańcio zamyka ich w kuchni i robi się tłok…

I pańcia dostaje furii przełażąc po nas wszystkich. W ogóle pańci rzuciło się na głowę całkiem, ale w sumie trudno się dziwić. Wszyscy już się ze wszystkimi kłócą… no nie, starcia pańcia – nastolatek jeszcze nie było. Ale sytuacja w domu pod każdym względem jest – jak to mówią w mediach – dynamiczna.
A i jeszcze jeden news. Pańcia została przebadana i nie miała korony. A wolałaby mieć to za sobą!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 4 komentarze

Rozmowy na dwie głowy, czyli nieszczęście, panie, normalnie dramat..!

Otóż, jakiś towarzyski ślimak najwyraźniej usiłował złożyć nam wizytę, ale dotarł tylko w pobliże framugi od drzwi wejściowych. Dalsze jego losy niestety nie są znane.

Pańcia (lekkomyślnie) – Widziałeś? Jakiś spryciarz tu wlazł…
Pańcio (uniesiony słusznym oburzeniem) – No właśnie! Całe tynkowanie zniszczone, trzeba będzie tynkować na nowo! I ja teraz nawet wiem jak, by było jeszcze lepiej!
Pańcia – …

Jakby serio zaczął, ktoś przyjmie nas na tymczas…? W sensie mnie, pańcię i niestety tego obsikańca w pieluchach?

Zaszufladkowano do kategorii Rozmowy na dwie głowy | Otagowano | 3 komentarze