Dom Psiego Seniora

Nie, tym razem nie nasz. Ale Publisia wie, jak los seniorów leży nam na sercu.
Więc jeśli możecie choć kilka monet…
No i oczywiście pchnijcie dalej.
Thx

https://zrzutka.pl/he3dka

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Zima mrozi, zima grozi, nie dowozi, w zaspach tkwi

ale zimy zimy żal – i co roku to mnie smuci, że ta sama już nie wróci…
…I pytanie, czy taka jak w tym roku wróci jeszcze kiedykolwiek? Różnie może być, powiadają klimatolodzy. Na razie luty pobił wszelkie rekordy ciepła.
Tak, tak, droga Publisiu, dobrze czytasz.
Ale do tej pory u nas było tak (teraz będzie uderzeniowa dawka zimy w lesie sosnowym, nizinnym.)

Domu trochę nie widać…












Latem rósł tu jaśmin – powiedziała Megana uprzejmie.
Ale teraz rośnie tu śnieg – odparła obojętnie Too-tiki.

Tak
Teraz zaczyna się jebane przedwiośnie z błotem i zdradzieckim lodem pod tym błotem. Nie znoszę.
Jednakowoż ptaki dzioby już drą, i któryś najbardziej napalony dzięcioł rozpoczął bębnienie.

Dzisiejszy odcinek sponsorowała Too-tiki, która z zimą jest za pan brat, ale jak widać wieszczy już wiosnę.
Btw, wszyscy nagle gadają o biednej Buce…

PS. Junior chyba lepiej. Ciężko się z nim dogadać…

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | Dodaj komentarz

Covidu – letko nie jest :\

No nie jest. Trzeba było nawet wzywać takich kosmicznie ubranych panów i Junior elegancką karetką odjechał do szpitala. Tam odbadali, że oprócz covidu ma zapalenie płuc. Potem mu się polepszyło i wrócił do domu. Z receptą do wykupienia i dobrą radą, by zadzwonił do mopsu, jeśli nie ma sąsiadów, co mu wykupią. No akurat nie ma, bo nasza brylantowa sąsiadka, jak raz pojechała opiekować się swoją mamą, osobą lat 93, która takoż dopiero co skończyła kwarantannę. Musieliśmy wzywać Młodego, który przyjechał po pracy dziś i wszystko wykupił.
Nie podoba mi się to wszystko, bardzo nie podoba!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | Dodaj komentarz

Covidu, witaj :|

Ciekawe te wyliczenia covidowo-kwarantannowe. Junior siedział uziemiony u chorej dziewczyny na kwarantannie trzy tygodnie, wrócił o 22 wieczorem ostatniego dnia, a następnego rano już był chory. Dzięki temu teraz my wszyscy siedzimy na kwarantannie, Nastolatek nie może jechać na szkolne praktyki, ja na basen, a urodziny Emmy właśnie się odbywają bez nas.
Nie wspomnę o remoncie, który i tak się ślimaczył, a teraz, rzecz jasna, stoi całkiem.
I zapewne wszystko postoi tak jeszcze dwa miesiące, bo nie ma bata by się nie zarazić mając jedną łazienkę i wspólnego psa i kota, które wychodzić muszą, zwłaszcza Masza.
Dziękuję za uwagę.
Napisała wkurwiona pańcia osobiście.

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | 2 komentarze

Niestety, pożegnajmy Kitkę, która może nie była starsza od węgla, ale na pewno pamiętała komputery Atari…

Kolejna infekcja dróg oddechowych, antybiotyk, rozregulowany żołądek i kolejna infekcja i tak od paru miesięcy. Żarty żartami, ale kot przez te medykamenty przestał przyswajać cokolwiek z jedzenia, jadł i wyglądał jak te głodujące afrykańskie dzieci. Niestety, sama kąpiel, jak wiadomo nie wystarczy, choćby pańcia pławiła kota codziennie. Faszerowanie Kitki następnym antybiotykiem rokowało bardzo słabo. Pozwoliliśmy jej spokojnie odejść we śnie.
Kitka, zwana kozą z powodu rozgłośnego meczenia, pożywiała się kilkanaście razy dziennie a resztę czasu spędzała w pobliżu miejscówki do karmienia, czujna jak pan Wołodyjowski. Zaiste, ten kot był bez dna. Od początku trochę wyalienowana, wszystko poza żarciem miała w nosie, olewała i psy i inne koty, państwa nie olewała tylko dlatego, że kojarzyła ich z puszką i napełnianą miseczką. Wybaczaliśmy starowince wszystko, łącznie ze szczaniem po kątach, bo po śmierci swojej pani miała dość trudne i samotne życie.
A to jej meczenie było słynne wśród wszystkich państwa znajomych, każdy dzwoniący je słyszał.
Śpij spokojnie, nasza staruszko, mamy nadzieję, że znowu jesteś młoda, masz piękne, lśniące futerko w ciepło złotym odcieniu i możesz jeść wszystko…

Kitka psiego żarcia też na wszelki wypadek pilnowała, nie ułatwiając psom korzystania z ich misek…

Zaszufladkowano do kategorii Pożegnania | Otagowano | 2 komentarze

Co nieco o Kitce, która postanowiła państwa przeżyć, a także trochę Emmy dla wielbicieli

Kitka ostatnio przez te remonty, a także chorobę Abelardzika ( o czym kiedy indziej) trochę, że tak powiem zniknęła z pańciowego radaru. Tamtego wieczora jednak coś u państwa w sypialni strasznie śmierdziało, więc pańcia zaczęła się rozglądać. Węszyła tu i tam, niczym rasowy terier, aż nos ją zaprowadził pod łóżko od pańcia strony. Zajrzała, przyświecając sobie latarką i ujrzała śpiącą Kitkę. Kot był obsrany od tyłu, obsmarkany od przodu, obudzony wzrok miał mętny i generalnie wyglądał, jakby już umarł. Nic, tylko jechać na cito, skrócić kotu umieranie.
Niestety, pańcio zaparł się zadnimi nogami, oświadczając stanowczo, że po pierwsze jest już po jednym piwie, a po drugie kota w takim stanie wstyd komukolwiek pokazać. No faktycznie, Kitka strasznie się kołtuni i nigdy nie myje, a pańcia systematycznie te kołtuny jej wyrywa, przez co kot i bez obsrania wygląda jak siedem nieszczęść.
Pańcia wróciła na górę, wydłubała kota spod łóżka i wiedziona chyba jakimś natchnieniem, wsadziła go do umywalki z ciepłą wodą. Kitka nie protestowała, moczyła obsrany kuper i wydawała się być zadowolona, więc pańcia ją wymyła, włącznie z nosem i oczami, wyżęła, wytarła i odstawiła do sypialni.
Kitka od razu udała się na parapet coś przekąsić a rano wyglądała jak nowo narodzona. Wygląda na to, że kąpiel kota postawiła na łapy. Ciekawe, czy to pierwszy przypadek medycznej kąpieli kota. Możliwe, że wejdzie do stałego repertuaru kociej pielęgnacji.
Zwłaszcza, że Kitka to fleja, jakich mało

A teraz coś z zupełnie innej beczki.
Emma przyjechała by podjąć kolejną próbę oswojenia się z psami. Albowiem wielbicielka psiego patrolu od jakiegoś czasu boi się psów, co generuje pewne problemy podczas przyszłych wizyt Emmy u dziadków. Na przykład na wakacje czy coś.
Zwłaszcza coś.
Są postępy.


Jej ulubionym psem jest Lucek. Szczęśliwie dała sobie wmówić, że Lucek daje jej całuski, a dziadkowie mają stalowe nerwy, bo za każdym razem, kiedy Lucuś próbował wziąć twarz Emmy w zęby (tak, jak to robi z rękami państwa, by zabrać je w tylko sobie wiadome miejsce) ani drgnęli. Szczęśliwie włosy Emmy chyba właziły mu do nosa, bo za każdym razem rezygnował, poprzestając na soczystym liźnięciu, a Emma chichotała…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii, Emma, Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , , | 3 komentarze

Otóż dzień dziadków i babciów…


i Kubusiów Puchatków.

Dziadkowie w ogóle mają powodzenie, z tym, że tylko pańcia robi zdjęcia.
Babcia na dziadku…

Z tym, że babcię pilnuje diabli nastolatek

Poza tym remont się dalej remontuje, natomiast pańcia warczy takim czymś. Niedługo pokaże jak skończy swoje pierwsze, pionierskie dzieło. trochę to trwa, bo pańcia robi to pierwszy raz w życiu, a jak to pańcia – od razu się porwała na projekt duży i ambitny.
Przy tym okropnie brakuje jej stołu, już zamówiła nawet dwa, ale strasznie długo się czeka!
Publisia nie zamarzła?
Nasza nowa, wypasiona pompa ciepła sprawdziła się doskonale, a rekuperacja też działa, co daje się zauważyć nosem jak wychodzimy na spacer. Teraz, by zaczerpnąć świeżego powietrza należy siedzieć w domu. Wawer ma najgorsze wyniki w całej Warszawie.
Co czuć.
A czasem nawet widać.

Zaszufladkowano do kategorii Emma, Wtręty różne | Otagowano , , | 1 komentarz

Lucyfer, książę niosący światło i zabierający miejsce



Pańcio śpi jak pozabijany i nie służy żadną pomocą!

I kilka fotek z Sylwestra
Pańcio pożyczył tv od panicza (któren oczywiście wybył z kolegami) i Państwo oglądali sobie ulubiony zespół a także różne programy o nim, a potem trochę Jarra, ale, hm, jakiś taki wydał się im agresywny po latach…

Natomiast trochę niespodziewanie zawitał do domu Junior pilnować nerwowej Maszy

Tak, siedzi i rysuje. Czy w tym stroju poszedł spać? Być może, pańcia w dawnym Geancie odkryła piwo czekoladowe i nie wnikała…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | Dodaj komentarz

Stary, Nowy, uniabunia dzikie węże…

Jak tam, Publisiu? Święta zaliczone? Przesilenie się odbyło? Zaraz się odbędzie tzw Sylwester – uje już strzelają, ptaki nie mogą spać a Masza usiłuje wejść któremuś z państwa na głowę i hiperwentyluje.
Wpadliśmy Publisi pogratulować, że wytrzymała z himeryczną pańcią kolejny rok i nie obiecujemy, że w kolejnym się pańcia poprawi. Wygląda na to, że remont nie skończy się nigdy, więc sama Publisia rozumie…
A w Nowym Roku życzymy Publisi świętego spokoju, zdrowia, końca pandemii i końca tego nieśmiesznego kabaretu, zwanego rządem.
Żondem.
Nieżondem.
Ogólnie mówiąc, burdelem.
Nie, nie obrażajmy burdeli, tam jednak są konkretne i jasne zasady.
Dobra, pańcia mówi, bym się dalej nie rozwijała, bo ciśnienie się jej podnosi.
No to zdrowia raz jeszcze życzymy my, oddział geriatryczny z przyległościami, w kolejności i obecności losowej:
my z Abelardzikiem

wydygana Masza

obrażony Kocioł, pilnujący ziarenek dla ptaszków

pańciowe stanowisko dowodzenia makijażowo-komputerowego

Pańcio z Zuzą zza stanowiska dowodzenia remontem i pracą

Juniorowe spodnie (dla wielbicielek juniorowej fantazji odzieżowej)

I w bonusie kilka świątecznych Emm.
Emma z Elsą

Emma z jednorożcem pinkowym

Emma z jednorożcem tęczowym

Emma z nową lalką

Emma z Olafem

I Emma olafożerca

No dobrze, świąteczna pańcia też

Trzymajcie się!
Dzięki, że jesteście, nawet jak nic nie piszecie 😛

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 7 komentarzy

SZUM

Pańcio (wchodzi do domu po pierwszej turze spaceru, na drugą zabiera Maszę i ponownie Lucka) – Szum!
Pańcia (wyganiając na dwór Abelarda i Mufkę) – Co proszę? jaki szum?
Pańcio (dobitnie) – Ten, który już będzie nam towarzyszył do śmierci!
Pańcia – Ee…?
Pańcio – Dziś otworzyli obwodnicę…


Wiecie, jak się tu sprowadzaliśmy dwadzieścia lat temu to oczywiście wiedzieliśmy, że kiedyś ta obwodnica w końcu powstanie. Nie było wtedy jeszcze wiadomo gdzie, potem były trzy warianty, potem kilka awantur o wykonanie, no wreszcie powstała.
Ale nie, to nie do końca jest szum. Miałam nadzieję, że to będzie taki jednostajny szum, który z czasem się „osłucha” i przestanie być zauważalny.
Nie, to jest jednak zbyt głośne, by tak po prostu ignorować. Po drodze jest las, dwie ulice, kilka domów a mimo to…
:/

Na osłodę Emma w przedszkolu…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście, Rozmowy na dwie głowy | Otagowano , | Dodaj komentarz