Prawnuczka Dziubas… Dziubasy…?

Zuza została zamknięta, ale poza nią mieszka tu trochę kotów, taka niby głucha i wcielona niewinność

na przykład, no i ja, wiadomix… Odkąd jeden taki szczurek nadział się na moje ząbki… eeee… przypadkiem, przypadkiem…! To mnie pańcia też nie ufa, więc Dziubas Druga spędziła z nami trochę czasu, czekając na rodziców, zeżarła dwie tłuste dżdżownice, w końcu tatko wrócił, Dziubas się wydarła, pańcia ją wyniosła i ma nadzieję, że połączona rodzina szczęśliwie się oddaliła. Dziubas była już całkiem duża i prawie fruwała, pytanie tylko, czy Zuzka nie zdążyła jej czegoś zrobić we wnętrzu.
Jeny, jak komary u nas szaleją, u Publisi też?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 1 komentarz

Ziemniaczane muffinki w kilku obrazkach.

Donoszę, że pańcio zawiózł mnie do weterynarza i pod pozorem pobrania krwi na prewencyjne badania pozwolił, by trzy okropne baby zabrały mnie do gabinetu i OBCIĘŁY PAZURKI!!!!
Potem długo musiał mnie przepraszać, bo jak mam focha, to mam focha a nie żadne pitu pitu!

Ale przy okazji okazało się, że jak zwykle pańcia miała rację, kiedy truła pańciowi, by mnie przebadał, bo coś jej się nie podoba. No i wyszło w badaniach, że mam coś z tarczycą, a także z wątrobą. W związku z tym dołączyłam do osób zażywających euthyrox. I jeszcze jakiś specyfik na wątrobę.
Pańci nieoczekiwanie zakwitła róża, kupiona przez Juniora z litości za sześć złotych…

Tak, tak, remont. Ciągle dłuższe są przerwy pomiędzy jakimiś działaniami niż działania jako takie. Junior przy odkopywaniu piasku pod taras nadwyrężył sobie mięśnie piersiowe, i musiał się udać do lekarza i fizjoterapeuty, a jak wrócił, wyglądał tak

Pańcia z kolei wykończyła, cytuję, „duża, tłusta, ruda suka” i ma zapalenie kaletki barku… czy jakoś tak. Podsumowując, roboty, które miały iść własnym sumptem muszą poczekać.
Roboty fachowe długo wyglądały po prostu tak

Czyli przyszli panowie i zrobili demolkę. Minęło dni mało wiele i przyszli kolejni panowie i teraz na górze wygląda tak

A tu łazienka, wylot na dół do garażu, czyli zjazd do zajezdni

Teraz czekamy na kolejnych panów, którzy przyjadą wylać na to beton.
Biedne nasze wilki wszystkie, jak tacy panowie przyjeżdżają, bo pańcio zamyka ich w kuchni i robi się tłok…

I pańcia dostaje furii przełażąc po nas wszystkich. W ogóle pańci rzuciło się na głowę całkiem, ale w sumie trudno się dziwić. Wszyscy już się ze wszystkimi kłócą… no nie, starcia pańcia – nastolatek jeszcze nie było. Ale sytuacja w domu pod każdym względem jest – jak to mówią w mediach – dynamiczna.
A i jeszcze jeden news. Pańcia została przebadana i nie miała korony. A wolałaby mieć to za sobą!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 4 komentarze

Rozmowy na dwie głowy, czyli nieszczęście, panie, normalnie dramat..!

Otóż, jakiś towarzyski ślimak najwyraźniej usiłował złożyć nam wizytę, ale dotarł tylko w pobliże framugi od drzwi wejściowych. Dalsze jego losy niestety nie są znane.

Pańcia (lekkomyślnie) – Widziałeś? Jakiś spryciarz tu wlazł…
Pańcio (uniesiony słusznym oburzeniem) – No właśnie! Całe tynkowanie zniszczone, trzeba będzie tynkować na nowo! I ja teraz nawet wiem jak, by było jeszcze lepiej!
Pańcia – …

Jakby serio zaczął, ktoś przyjmie nas na tymczas…? W sensie mnie, pańcię i niestety tego obsikańca w pieluchach?

Zaszufladkowano do kategorii Rozmowy na dwie głowy | Otagowano | 3 komentarze

Tak, nie, nie wiemy!

Pańcia zapadła na komputerowstręt. To pierwszy taki przypadek w naszej patchworkowej rodzinie. Przypadek ciężki, niechaj mi Publisia wierzy. Bardzo. Pańcia nawet przestała grać w RPG. Dziś pańcia kompa włączyła, by nabyć dla nas żarcie. Dużo żarcia.
Jeśli ktoś pyta, czy poza tym państwo zwariowali, to zaiste – nie wiem. Mam silne podejrzenia co do pańcia i graniczące z pewnością co do pańci.
Zresztą Publisia sama zerknie. Pańcio postanowił zmienić fryzurę. No ok, ale ten tego – irokez? Rili??

Poza tym, pańcio pracuje, nie zważając na warunki mieszkaniowe. Jak widać, symultanicznie.

Pańcia zagłębia się w tt

i odkrywa różne rzeczy na YT. Żywi się truskawkami i bobem. Zresztą jak co roku o tej porze. Także śpi i czasem chodzi do pracy, ale jak już pójdzie, to nie ma jej prawie cały dzień. Rozmyśla o sensie życia, chaosie i różnych filozofach. Czyta Pablopavo, albo dzieło autorstwa pani, która jest patologiem, czyli tzw zimnym chirurgiem. Pani opisuje z detalami jak, na przykład, wycina się z czaszki mózg. To wcale nie jest takie proste! I takie różne najciekawsze przypadki opisuje. Ludzie giną w niesamowite sposoby. Najbardziej spektakularnie jeden koleś, który wpadł do studzienki z wrzątkiem, ale nie do końca i nie ugotował się tak zwyczajnie, tylko na parze.
Pasjonujące, mówi pańcia, czytając o tym, jak ten ugotowany gość wyglądał w środku. Podroby miał twarde…
Nie, ja przepraszam, ale nie będę ciągnąc tego wątku!
Pańcia wpadła na pomysł, nie chcę skarżyć, ale w jej wieku…? Jak już go zrealizuje, to niewątpliwie się pochwali, więc niech Publisia się nastawi.

Że co? Remont? Podobno trwa. Już zamierzaliśmy się zgłosić do konkursu na najdłużej tynkowany dom na Mazowszu, ale jednak nastąpił szczęśliwy koniec…

Junior z Nastolatkiem urządzili się dość przyjemnie w garażu i nawet się nie kłócą, może dzięki temu, że jednak działają w innych porach doby.
Potem przyjechała ekipa z takim pneumatycznym czymś i zerwała cały beton na górze. Dzięki temu wiemy, że pańciowa umiejętność spania w każdych warunkach dalej jest na poziomie „Mistrz”
I tu nastąpiła hm, przerwa. Albowiem pańcio odkrył, że to co zostało, to ono nierówne jest. Różnica wynosi 6 cm a pańcio jest jebanym perfekcjonistą. Oczywiście, on sam twierdzi, że absolutnie tak nie może być, bo sztuka budowlana nie pozwala i takie różne dyrdymały pańci serwuje i od dwóch tygodni owe poziomy wyrównuje. Za pomocą Juniora, pianki i czegoś, co sie nazywa perlit.
W tzw międzyczasie państwo dwa razy odwiedzili różne sklepy budowlane. A także ustalili wygląd łazienki na piętrze.

A teraz coś przyjemniejszego. Na przykład szałwia omszona.

Takoż róża, zwana sztamową. Otóż zakwitła.

Odwiedziła nas Emma – nie, nie w chaotycznym remoncie, ale odbyliśmy spacer po lesie.


A, jeszcze dziki. Pańcia tym razem spotkała się z egzemplarzem pojedynczym i zrobiła na nim piorunujące wrażenie, bo odwrócił się jak rażony gromem i pogalopował w las…
Nic nie obiecujemy na przyszłość, ale może w końcu pańcia… No wiecie. Ale w tych warunkach…? No ciężko…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 3 komentarze

Się dzieje

Dzieje się. Powoli co prawda, panowie nowa ekipa w poprawianiu po poprzedniej jeszcze nawet nie doszła do tynkowania właściwego. Za to w głębinach domu bałagan rośnie. Pokoje młodzieży zostały już pozbawione podłogi, która przy pomocy Juniora i pańcia przewekslowała się do garażu. Pańcia pakuje szafę w wory…

Jutro wyjeżdża biurko spod komputera, więc tego. Będziemy, albo i nie. Znaczy kiedyś na pewno. Niewykluczone, że następnym razem pańcia będzie nadawać z garażu, bo tam wędrują wszystkie meble. Ale chcemy Publisi pokazać kwiatki, albowiem w tym całym chaosie Pańcia z ulubioną sąsiadką udała się do sklepu ogrodniczego i odkryła nowe roślinki…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 2 komentarze

Gospoda pod rozbrykanym kucykiem.

A raczej hotel w remoncie. Pod rozbrykanym Luckiem.
Lucyfer mógłby – po niewielkiej charakteryzacji – zagrać Tygryska w ekranizacji Kubusia Puchatka…

Uwaga wszyscy, coś nadciąga ze wschodu!

Przechodzą!Przechodzą! Nie zawrócili!!

Nie osiadajcie na laurach! Ani na tyłkach! teraz ktoś jedzie z zachodu!!

I tak cały dzień…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 1 komentarz

Ważne info!

Bynajmniej nie to, że kolejna ekipa podjęła tynkowanie.
Ale nasza ulubiona lokatorka znalazła się w niedzielę pod paletą z szafirkami!

Osobiście nie do końca rozumiem pańciowy entuzjazm…

A Abelard jeszcze mniej!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 1 komentarz

Dziś specjalny post dla cioci Joasi S

…i innych wielbicielek pańcia. A raczej tego jak rozwiązuje różne problemy techniczne przy pomocy grabi, waserwagi, a najczęściej trytytek.
Pańcio kupił coś w rodzaju altanki, by składować tam różne rzeczy.Razem z Juniorem rozstawili altankę wieczorem, w nocy spadł deszcz i altanka się z jednej strony oberwała,a z drugiej załamała.
Panowie podjęli próbę ustawienia altanki na nowo, psiocząc na tandetność wykonania i stosując rozwiązania nieco nowatorskie.
Przydały się palety…

No i – oczywiście! – trytytki. Oryginalne maszty się kompletnie nie sprawdziły i trzeba było użyć materiałów zastępczych.

Zapakowaliśmy tam prawie wszystkie pudła z książkami. Lepiej by się więcej nie zawalała, ta altanka, bo czego jak czego, ale straty książek nie zniosę…

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 3 komentarze

Remont remontem a wiosna wiosną

A bratki bratkami. Dlatego dziś trochę czegoś ładnego i ulubionego.





W drodze do pracy mamy taką rajską…

A na patio wydziałowym zakwitła taka, co to ją miała pańcia posadzić dwadzieścia lat temu…

…no ale nie mogła przed tynkowaniem. Gdyby przewidziała, że tynkować pańcio będzie za dwadzieścia lat…!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 2 komentarze

Jakbyco…

To żyjemy.
Ekipy remontującej już nie ma – pańcio ich pogonił, bo okazało się, że nie mają pojęcia o tynkowaniu i postanowili się uczyć nie dość, że na naszym domu, to jeszcze akurat na ścianie frontowej. Znaczy, pan z Ukrainy potrafił, ale nie da się podobno tynkować w pojedynkę, a drugi pan – z Gruzji, choć to w sumie nie ma znaczenia – robił to pierwszy raz w życiu.
Pańcio się zabulgotał i na razie nie ma komu kończyć. By wyładować nadmiar wkurwu i upuścić trochę pary, pańcio postanowił zrealizować kilka kolejnych pomysłów – odzysk tak zwanej szarej wody i zapragnął też posiadać odkurzacz centralny. I w tych sprawach dzwoni, domaga się kosztorysów, ofert i w ogóle robi dużo zamieszania.
Koło garażu stanął namiot/altana na meble, które trzeba z domu wynieść i zostały wyrwane trzy deski podłogowe w bibliotece, bo pańcio chce je ułożyć na strychu. Nie, że akurat te trzy, ale generalnie na strychu podłogi w zasadzie nie ma, więc trzeba ją zbudować, by tam cokolwiek wstawić.
Wyrwane deski panowie ułożyli tak, że odcięli pańcię od szafki z obuwiem.
Innymi słowy, burdel się powiększa.
Na dodatek Nastolatek (hm, czy ja rymuję…?) chyba nie najlepiej znosi już siedzenie w domu – w każdym razie wszystko je tylko raz. W sensie, pańcia coś gotuje/piecze, Nastolatek bierze jedną porcję, uprzejmie zjada, uprzejmie nic nie mówi, ale potem robi sobie makaron z czosnkiem.
W związku z tym wszystkim, pańci powiększa się frustracja i raczej nie jest kwiatem lotosu na tafli jeziora.
Nawet na pewno nie.
Na szczęście ostatnio głównie kopie w otchłaniach internetu i ma mnóstwo spostrzeżeń socjologiczno – filozoficznych, co zajmuje trochę jej umysł.
Poza tym, zaczęły pachnąć bzy u sąsiadów, bo nasze dopiero mają zamiar kwitnąć.
A takie tam szczegóły, czy mogą zirytować człowieka…?
Pańcia – Dawałeś Luckowi garnek do wylizania?
Pańcio – Aha…A co, źle wylizał?
Pańcia – nie, bardzo dobrze. A nie mogłeś mu powiedzieć, żeby przy okazji nie zeżarł garnkowi uszu?
Pańcio – …?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 3 komentarze