Ziutkowy komunikat krótki o tym , że sterylek nigdy za dużo. Choć może jednak…?

Otóż po załatwieniu formalności (karta warszawiaka oddała duże usługi) i kompleksowych badaniach Ziuta pojechała na sterylkę.
Po zajrzeniu w głąb kota okazało się, że jest, hm już sterylny. Ale ogląd wnętrza się przydał i zamiast sterylki została przeprowadzona operacja przepukliny. Ziuta po operacji jakiś czas odmawiała powrotu do świata żywych, miała jakiś w kosmos cukier (a badania przed wyszły dobre) i teraz siedzi w pralni w słabej formie…
Generalnie pańcia też jest w słabej formie. Emeryturo przybywaj…!

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Cóż, może trochę a nawet bardzo znienacka witamy na pokładzie. Cholerny znienacek.

Tak, wiemy, że miało być najpierw o Abelardziku, ale wtrącił się Znienacek i bedzie zupełnie o czym innym. Nie wiem, czy Publisia pamięta Najlepszą Przyjaciółkę pańci. NP przeszła raka, potem miała kolejną diagnozę, potem wypadek i operację tętniaka na cito – no, ostatnie osiem lat to były lata powiedzmy, że dość trudne. Następne nie zapowiadają się jakoś lepiej, bo kilka dni temu mąż NP przeszedł udar i jednostronnie sparaliżowany leży w szpitalu. To był ogólny zarys sytuacji a teraz akcja zasadnicza. W piątek państwo jak zwykle piją wino i słuchają listy, Junior się snuje, Rudy się snuje, ja sobie na kanapie śpię, spokój generalnie i wtedy dzwoni do pańci NP. Była w szpitalu a potem, by się odstresować odrobinę po tej wizycie pojechała na ukochaną działkę podlać kwiatki. I tam spotkała kota. Kotkę. Zapytany zarządca, który tam mieszka na stałe, wyjaśnił, że kotka została tu podrzucona dwa dni temu, on ma już takich pięć, ale mimo wszystko próbował ją nakarmić, niestety, jego koty ją odganiają i ogólnie nie są nastawione życzliwie. Kotka wzięta na ręce wczepiła się w NP dość rozpaczliwie i rozmruczała i wtedy NP zadzwoniła do nas na granicy histerii, no bo w domu w bloku pies i trzy koty, mąż w szpitalu, i akurat jeszcze demontują balkony bo remont. Skołowana NP nakreślała sytuację pańci w sposób chaotyczny, ale ponieważ pańcia doskonale wiedziała tak o mężu jak i o balkonach, bez pudła wyłapała sedno aktualnego problemu. Coś trzeba było zrobić i to natychmiast, bo NP nie udźwignie sytuacji. I w tym momencie podsłuchujący z fotela obok pańcio objął dowództwo.
NP usłyszała słowa otuchy i wsparcia, a także został przedstawiony jej plan, dzięki czemu opanowała się na tyle, by zapakować kota do plecaka i zawieźć do domu. Autobusem. W domu kotka została przepakowana do transportera. W tym samym czasie pańcio załatwiał z taksówkarzem nietypowe zlecenie, a pańcia z Juniorem wyczyszczenie kuwety. Kot został przekazany panu taksówkarzowi i dowieziony do nas, konkretnie od razu do pokoju Juniora. Boi się kotów a nie boi psów, więc Rudy z Zuzią dostali chwilową eksmisję i noc kotka spędziła na Juniorze, z Maszą w jednym łóżku.
Obecnie sytuacja jest opanowana, Rudy jest sterroryzowany i chodzi na paluszkach, by kobiety nie denerwować, z Zuzią pobiły się raz, po czym podpisały pakt o nieagresji, choć nie wiemy na jaki okres. Reszta kotów na razie trzyma się z daleka, bo na wszystkie warczy.
Pańcia zastanawia się, czy nie przyciąć jej ucha, jak to robi z myszami, by je odróżnić, bo jak można było się spodziewać, złośliwy los obdarzył państwa trzecim kompletnie czarnym kotem.




W dotyku i po oczach to klon Celiny, więc pańci tok myślowy poszedł następującą drogą – „La la la, zaśpiewał w barze ktoś
To czarny Ziutek pije gin, Celiny koleś, twardy gość….!”
… a ponieważ to dziewczynka, nie może być Ziutkiem. Pozostało tylko zapytać koleżanki Ziuty, czy się zgadza i tak oto Ziutka została Ziutką.
Ktoś chciał coś dodać…?

Zaszufladkowano do kategorii Witamy na pokładzie | Otagowano | 6 komentarzy

Jeszcze odrobinę świątecznie

Albowiem pańcia lubi się chwalić swoją szefową, która nie tylko doskonale gotuje i piecze, ale też to co upiecze – ozdabia.
Tak wyglądały wielkanocne baranki szefowej…

Natomiast u państwa baranki bywają jedynie takie

Ewentualnie bardziej kulinarnie podane, czyli baranek na talerzu

Cóż…

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 4 komentarze

Trochę spóźnione, ale pańcia w ogóle jest opóźniona życiowo

…czemu nie jest winna niewinna wnuczka, która skończyła dwa lata i nosi czasem warkoczyki i ksywkę „sprężynka”
Z drugiej strony ojciec dzieciątka obiecał przysłać zdjęcia na maila i nie dotrzymał. Zatem tylko selfiaczek urodzinowy, czyli babcia i Emma łeb w łeb.

… a także kilka słabych fotek z babciowego telefonu

Z tatusiem zabawa jest najlepsza. Przynajmniej dopóki tatuś ma refleks i póki, ekhem, dziecina nie urośnie :>

Chwila przerwy w bieganiu…

PS – Czy ja w końcu opisałam Straszną Historię Abelardzikowego Zaginięcia Włos na Głowie Jeżącą…?

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 5 komentarzy

Całuski wiosenne.

Droga Publisiu, geriatria jakoś specjalnie świąt nie obchodzi, w zastępstwie żurku wystąpi zupa cebulowa, a pasztet jak zawsze jest z selera i marchewki, ale sernik został upieczony! Zatem w związku z tym i z wiosną a bez związku z czymkolwiek innym czuj się droga Publisiu ucałowana i uściskana i nich Ci bazie i forsycje kwitną i jajka na wątrobę nie szkodzą, a majonez z sałatki nie wchodzi w biodra…

Życzą: Pańcia, Pańcio, Junior, Mufka, Abelard, Bulwieć, Ramzes, Merit, Masza, Kitka, Miętówka, Zuzia, Kocioł, Generał Eugeniusz a także Rudy, który dziś odważnie wyruszył zwiedzać geriatryczny las…
I wszystkie szczury oczywiście też!

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | 2 komentarze

Zadomowieni tak lub inaczej.

Zdecydowanie zadomowiona jest już Masza…

Tudzież Zuzia, która wcale nie ma łatwo, bo Merit chyba się wydaje, że jest jej szczeniaczkiem i usiłuje ją gdzies zabrać, a gdy państwo to jej udaremniają, to przynajmniej wylizać. Ramzes nie spuszcza z niej zafascynowanego oka, wreszcie jakiś czysty kot. I wiadomo gdzie jest, bo dzwoni.
Szczęśliwie Zuzia ma to w odwłoku i – biorąc zły przykład z babci Kitki uwala się niekoniecznie tam, gdzie państwo by chcieli.

Natomiast Rudy wciąż się alienuje.
Pańcia zakupiła budkę dla Bulwiecia, który uwielbia spać na świeżym powietrzu, konkretnie na wycieraczce pod kocim okienkiem. Niestety, próba wepchnięcia Bulwiecia do budki zakończyła się mniej więcej tak, jak przygoda Puchatka w norce Królika, tylko odwrotnie…

… w związku z tym został wyciągnięty i nieco oszołomiony udał się z powrotem na wycieraczkę.* Budka powędrowała do pokoju Juniora i Rudy ją natychmiast zasiedlił.

* Nie ukrywamy, że z pewną obawą oczekujemy na moment, kiedy Bulwieć zaklinuje się w okienku. Na razie pańcia kupiła karmę odchudzającą i dyplomatycznie napomyka o okienku większym rozmiarowo. Choć to obecne bynajmniej nie jest małe, w końcu przy wyjętej klapce mieścił się w nim Filozof…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , , | 5 komentarzy

Rozmowy na dwie głowy! Czyli matematyka najwyższa i – można powiedzieć – męska.

Państwo siedzą, popijają różne płyny, słuchają muzyki i jednocześnie oglądają na YT historię o przyszłości kosmosu.(bez głosu, ofc) Na na dole ekranu lecą hipotetyczne lata i skrótowy opis tego, co się dzieje na ekranie. W pewnym momencie liczba wygląda tak:
459 milion quadrillion quadrillion quadrillion quadrillion quadrillion

Pańcia (nieco zniesmaczona)- Nie wiem jak ty, ale ja dawno nie ogarniam. Niby ile to ma być…? Potrafisz jakoś przystępnie to powiedzieć?
Pańcio (lekceważąco) – Jasne.
Pańcia – ?
Pańcio (odstawiając piwo z rozmachem) – W chuj!

Po chwili milczenia.
Pańcia – to mi przypomina dowcip, który dziś przeczytałam* Otóż rodzina naciska dziadka by wreszcie napisał testament, dziadek twierdzi, że jeszcze pożyje, wykręca się, kochający krewni naciskają, więc w końcu idzie do notariusza i prosi go o sprawdzenie tego co napisał. Notariusz czyta i mówi: w zasadzie wszystko w porządku, tylko „nigdy” pisze się razem a „ni chuja” osobno…

* Kiedyś kawały się opowiadało. Teraz czyta się w necie. Takie signum temporis.

Zaszufladkowano do kategorii Rozmowy na dwie głowy | Otagowano | 3 komentarze

Tym razem reklamacje zgłosił pańcio.

Bo podobno robimy Mu zły PR. W kwestii Abelardzika, a oni przecież najlepsi przyjaciele są!
Zwłaszcza w łóżku, a jeśli nie ma pańci w domu to już szczególnie.
Na dowód kazał dołączyć fotoreportaż pt „Wspólne zasypianie poranne w dzień wolny”


Rozespany Abelardzik to bardzo przytulny pieseczek…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 3 komentarze

Pańcia znowu się postarzała. A huśtawki jak nie było, tak nie ma.

Za to jest skrzynka szafirków (od pańcia), obraz (od Juniora)
koty poduszkowe, wegański pasztet, balony i kocie uszy (od koleżanek z pracy)
Naprawdę czuję się dopieszczona. W końcu jestem najstarszą starowinką, nie?… 😛


Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | 12 komentarzy

Bo Junior zgłosił reklamacje.

A że we aparacie pańcio postanowił wymienić kartę, jasną jest rzeczą, że chwilowo zaniknął. Aparat, oczywiście. A Junior domaga się lepszych zdjęć jego ulubionej ekipy.
Cóż, mamy tylko telefon. I zrobiliśmy fotki bez żadnego ładu, składu i trybu.
Pańcio zapoznaje nowe koty z Ramzesem.


Głównie Zuzę, bo Rudy jeszcze zbyt nerwowy. Choć, przyznajmy – piękny jest.

Towarzystwo zwiedza…

To tu, to tam…

Zuza zdecydowanie jest bardziej wyluzowana

No i Masza, oczywiście.

Jest grzeczną sunią. Do tej pory poza Juniorem nie tolerowała żadnych facetów, ale zdążyła już zmienić zdanie i pokochać pańcia. W tej sytuacji Abelardzik wciąż pozostaje jedyną pańciową klęską.

No tak, Junior znowu będzie grymasił, bo jego fotek hm, nie ma. Nadrobimy.
A ten pierdolnik na kanapie to część rzeczy z domu po Mamie. Koszmarnie kłopotliwe, zwłaszcza, że dom stał od pięciu lat pusty i nieogrzewany…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano , , | 2 komentarze