Gospoda pod rozbrykanym kucykiem.

A raczej hotel w remoncie. Pod rozbrykanym Luckiem.
Lucyfer mógłby – po niewielkiej charakteryzacji – zagrać Tygryska w ekranizacji Kubusia Puchatka…

Uwaga wszyscy, coś nadciąga ze wschodu!

Przechodzą!Przechodzą! Nie zawrócili!!

Nie osiadajcie na laurach! Ani na tyłkach! teraz ktoś jedzie z zachodu!!

I tak cały dzień…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | Dodaj komentarz

Ważne info!

Bynajmniej nie to, że kolejna ekipa podjęła tynkowanie.
Ale nasza ulubiona lokatorka znalazła się w niedzielę pod paletą z szafirkami!

Osobiście nie do końca rozumiem pańciowy entuzjazm…

A Abelard jeszcze mniej!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | Dodaj komentarz

Dziś specjalny post dla cioci Joasi S

…i innych wielbicielek pańcia. A raczej tego jak rozwiązuje różne problemy techniczne przy pomocy grabi, waserwagi, a najczęściej trytytek.
Pańcio kupił coś w rodzaju altanki, by składować tam różne rzeczy.Razem z Juniorem rozstawili altankę wieczorem, w nocy spadł deszcz i altanka się z jednej strony oberwała,a z drugiej załamała.
Panowie podjęli próbę ustawienia altanki na nowo, psiocząc na tandetność wykonania i stosując rozwiązania nieco nowatorskie.
Przydały się palety…

No i – oczywiście! – trytytki. Oryginalne maszty się kompletnie nie sprawdziły i trzeba było użyć materiałów zastępczych.

Zapakowaliśmy tam prawie wszystkie pudła z książkami. Lepiej by się więcej nie zawalała, ta altanka, bo czego jak czego, ale straty książek nie zniosę…

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 3 komentarze

Remont remontem a wiosna wiosną

A bratki bratkami. Dlatego dziś trochę czegoś ładnego i ulubionego.





W drodze do pracy mamy taką rajską…

A na patio wydziałowym zakwitła taka, co to ją miała pańcia posadzić dwadzieścia lat temu…

…no ale nie mogła przed tynkowaniem. Gdyby przewidziała, że tynkować pańcio będzie za dwadzieścia lat…!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 2 komentarze

Jakbyco…

To żyjemy.
Ekipy remontującej już nie ma – pańcio ich pogonił, bo okazało się, że nie mają pojęcia o tynkowaniu i postanowili się uczyć nie dość, że na naszym domu, to jeszcze akurat na ścianie frontowej. Znaczy, pan z Ukrainy potrafił, ale nie da się podobno tynkować w pojedynkę, a drugi pan – z Gruzji, choć to w sumie nie ma znaczenia – robił to pierwszy raz w życiu.
Pańcio się zabulgotał i na razie nie ma komu kończyć. By wyładować nadmiar wkurwu i upuścić trochę pary, pańcio postanowił zrealizować kilka kolejnych pomysłów – odzysk tak zwanej szarej wody i zapragnął też posiadać odkurzacz centralny. I w tych sprawach dzwoni, domaga się kosztorysów, ofert i w ogóle robi dużo zamieszania.
Koło garażu stanął namiot/altana na meble, które trzeba z domu wynieść i zostały wyrwane trzy deski podłogowe w bibliotece, bo pańcio chce je ułożyć na strychu. Nie, że akurat te trzy, ale generalnie na strychu podłogi w zasadzie nie ma, więc trzeba ją zbudować, by tam cokolwiek wstawić.
Wyrwane deski panowie ułożyli tak, że odcięli pańcię od szafki z obuwiem.
Innymi słowy, burdel się powiększa.
Na dodatek Nastolatek (hm, czy ja rymuję…?) chyba nie najlepiej znosi już siedzenie w domu – w każdym razie wszystko je tylko raz. W sensie, pańcia coś gotuje/piecze, Nastolatek bierze jedną porcję, uprzejmie zjada, uprzejmie nic nie mówi, ale potem robi sobie makaron z czosnkiem.
W związku z tym wszystkim, pańci powiększa się frustracja i raczej nie jest kwiatem lotosu na tafli jeziora.
Nawet na pewno nie.
Na szczęście ostatnio głównie kopie w otchłaniach internetu i ma mnóstwo spostrzeżeń socjologiczno – filozoficznych, co zajmuje trochę jej umysł.
Poza tym, zaczęły pachnąć bzy u sąsiadów, bo nasze dopiero mają zamiar kwitnąć.
A takie tam szczegóły, czy mogą zirytować człowieka…?
Pańcia – Dawałeś Luckowi garnek do wylizania?
Pańcio – Aha…A co, źle wylizał?
Pańcia – nie, bardzo dobrze. A nie mogłeś mu powiedzieć, żeby przy okazji nie zeżarł garnkowi uszu?
Pańcio – …?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 3 komentarze

Cd maszyny

Bo wiecie, oni te dziury w ziemi robią od 2008 roku. I przez te wszystkie lata raz jeden trafili na kamień i musieli wiercić drugi raz. U nas trafili na DWA kamienie, i trzy dziury wiercili pięć razy. Rzadka rzecz, nie? Mieli wszystko załatwić w jeden dzień, a wiercili od środy od siódmej rano, do soboty do zmierzchu. W poniedziałek przyjechali zabrać sprzęt i po prostu uciekli, zostawiając po sobie krajobraz wielce niechlujny.


Reszta zajęć budowlanych idzie mniej więcej z planem

… w sensie siatka, klej i teraz czekamy na pogodę do tynkowania. Podobno nocami wciąż jest zbyt zimno.
Jeśli Publisia pyta, jak pańcia to wszystko znosi, to na razie średnio. Ostatnio leży i na telefonie ogląda… aż się boję powiedzieć…
Serial taki, stary podobno. Nazywa się żena za pultem. Za cholerę nie wiem, o co kaman! Występuje tam taka dość tłusta kobita z szarymi zębami; nie powiem, energiczna i charakterna i na razie ma dwóch przydupasów, sama nie wiem, który bardziej okropny. Ale chyba ten mniej sympatyczny jest bardziej okropny. Ten drugi ma siwe kołtuny nad czółkiem i samochód. Zaznaczam, bo oni się tym na filmie nieźle rajcowali. Tym samochodem, znaczy. Wygląda jak wartburg. Samochód, nie facet. Póki co jest tam zima i kobita chodzi w zajebistej czapce, z nutrii chyba, a w tym sklepie jest nawet kawior, co pańcię bawi niesłychanie.
Równolegle oglądamy fragmenty Korony królów do tyłu. Tu z
kolei pańcia jest niezmiennie zadumiona wyobraźnią scenarzysty.
I wciąż równolegle – kanały rozmaitych wizażystów – ostatnio wpadła na małżeństwo dwóch kolesi, którzy dość długo mieli kanały osobne i się nie znali, no ale się poznali. A mówią, że internet nie łączy…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 5 komentarzy

Przybyła maszyna, która robi ping.

I dziury w ziemi. Miały być dwie 120 metrów, a będą trzy po 80. Wgłąb. W głąb?

Maszyna robi dziurę a z dziury wyciąga błotko…

…i państwo teraz są głównie zajęci pilnowaniem, by żaden kot tam nie wpadł, Abelarda pańcio na spacery nosi osobiście, a do mnie ma zaufanie. No ja nie wiem, jak długo, bo słyszałam, że pańcia mnie podkablowała, że ja przeskakuję ten strumyk, co prowadzi do jeziorka z błotkiem i odgrażała się, że będzie mnie brać na smycz! Słyszeliście, ludzie??? Mnie na smycz!!!
(foch) (i oburz)

Równolegle mili panowie z pączkami ocieplają dom…

I chyba do niego strzelają…?

No nie, ja wiem, bo słyszałam, jak pańcio tłumaczył coś o kołkach…
Taras przypomina obraz absolutnej rozpaczy a pańcio coś przebąkuje, że na taras z pewnością kasy zabraknie, co pańcię zmroziło do reszty.

Generalnie to wszystko na razie dzieje się na zewnątrz, pańcia gros czasu spędza albo w kuchni, albo okopana w łóżku, ewentualnie w pracy, a co będzie, jak panowie wejdą do środka… ?
Ja nie wiem, co ja uważam…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 1 komentarz

Wincyj różu, wincyj!


Tak, powiem Wam, że pańci ten remont trochę już się rzuca na psychikę. Dziś najpierw oświadczyła, że w ogóle gotować nie ma zamiaru już nigdy w życiu, co nieoczekiwanie spotkało się nawet z pewnym entuzjazmem, ale tylko Nastolatka. Najwyraźniej kuchnia pańci nie spotkała się z nastolatkowym uznaniem. Potem zaserwowała tort bezowy z przeterminowanej bezy i przeraźliwie słodkiego kremu kawowego. Na drugie danie – ciasto wegańskie, z kolei kompletnie nie słodkie. Całkiem możliwe, że po prostu zapomniała dodać cukru. Albo dodała czegoś innego. W każdym razie, pańcio był uszczęśliwiony.
Generalnie, w domu jest parę szczęśliwych istot. Lucek przede wszystkim, on jest absolutnie przekonany, że całe to zamieszanie to państwo urządzili specjalnie na jego cześć. Gania dookoła domu niczym nawiedzony kucyk, a gdy Masza schodzi na dół, to gania razem z nim. Z kolei Merit i Ramzes wyspecjalizowali się w pilnowaniu robotniczych posiłków. I wszystko im jedno, czy to kanapki czy stary pączek. No a my, jak to my. Księżniczka i synuś.

Pospać nie dadzą…

Zuza ostatnio nic nie upolowała, może poza pańciową piżamą. W gnieździe. Znaczy, w szufladzie.

Zamordowałam wszystkie twoje piżamki!

Miętówka pozazdrościła i też ruszyła na polowanie szufladowe

Z tym, że tym razem zamordowane zostały powłoczki na pościel.

Nie wiem, co będzie dalej. Abelardzik wciąż przecieka…

Pańcia kupiła mu dwa nowe pampasy, tym razem na zatrzaski, bo te rzepy to o kant Abelardowej dupki potłuc. I zapas pieluch dla niemowląt do 12 kg.
Jeden rozbrykany dzieciak (Lucyfer) i drugi siusiający staruszek.
Remont.
Zaraza.
Wczoraj na nocnym spacerze zwiewaliśmy przed dzikami.
A poza tym nic na działkach się nie dzieje…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane puree | Otagowano , , , | 1 komentarz

matkoboskoicórko

Dawno, dawno temu… Kiedy jeszcze świat był mniej więcej normalny… Hm, był? Powiedzmy, że trochę bardziej normalny niż teraz. Państwo to mają szczęście jak łysy w fabryce grzebieni, bo nie dość remontu i trochę głupawych robotników (dwóch! żeby nie było, że robią zgromadzenie!) to jeszcze zaraza. Junior walczy na pierwszej linii frontu i jest w zasadzie ostatnim w miarę zdrowym pracownikiem na stanowisku. (Pierwszy chory leży w szpitalu) Pańcia na linii drugiej – jeździ do pracy trochę rzadziej, ale tak czy siak musi być na posterunku także. Pańcio usiłuje upilnować całości, ale przynajmniej pracuje zdalnie i przynajmniej w ogóle jeszcze pracuje. Nastolatek z kolei luz całkiem, zdalne e-lekcje jakieś częste nie są.
Koty mają przerąbane, poza Zuzą i Kitką, Zuza ma wszystko w… no, w dupie i tyle. a Kitka jest absolutnie głucha. Za to hałaśliwa.
Natomiast psy zaprzyjaźniły się już z oboma panami (oczywiście poza Abelardzikiem, Abelardzik nie zaprzyjaźnia się z nikim z zasady) i figlują sobie beztrosko między stosami styropianu (różowego. Tak, różowego. Nawet mnie się coś robi z głową od tego widoku, choć jako pies podobno różowego nie odróżniam), wełny do ocieplenia, resztek wilczej rezydencji i śmieci różnorakich.
Lucyfek jest w ogóle w siódmym niebie…

Albowiem ciągle coś się dzieje i generalnie sytuacja jest, jak to się mówi, dynamiczna. Nie ma dziury, jest dziura…

Tu i tam…

I jeszcze tam. Lucek uważa, że to jest dziura wędrująca dookoła domu i w sumie ma rację.
Poza dziurami na zewnątrz są już dziury w środku. Na razie wyglądają niewinnie…

No a w dziurach będą rury…


Znaczy sie, miało być po kolei, a mamy jakby na raz – zdemolowaną pralnię, salon, jedyną łazienkę, garaż i teren dookoła domu. O rezydencji wilków nie wspomnę.



A teraz werble! Publisia gotowa na róziowy styropian?

Wiadomo, że trzeba go przycinać. I będzie tak fruwał następne kilka lat wśród sosen… Różowy taki…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 2 komentarze

Teatrzyk Geriatrzyk prezentuje..!

…sztukę pod tytułem Racuch uwięziony!
Występują!
Rudy Racuch!
w roli drugoplanowej – kolana i ręce podstępnego pańcia.

Jestę biednym, małym kotkiem, schwytanym podstępem i trzymanym siłą…

Nie lubię Was…

I jak w końcu komuś przywalę…!!!

Zaszufladkowano do kategorii Teatrzyk Geriatrzyk | Otagowano | 1 komentarz