Każdy początek to tylko ciąg dalszy…?

Oto świeżutko upieczona emerytka. Od czwartku z nową liczbą na grzbiecie.
W całej swojej sześćdziesięcioletniej okazałości, soute, bez żadnych makijaży…
No dobrze, może się jednak ciut przyczeszę. W sensie uczes poprawię.

Z jednej strony emerytura – super sprawa. Wolność i tak dalej.
Z drugiej strony ta nowa pierwsza cyfra jest trochę przerażająca. Prognozowana wysokość emerytury również.
Ale! Publisia w życiu nie zgadnie!
Otóż, nie wiem, czy pamiętacie, ale na czterdzieste urodziny miałam dostać od małżonka huśtawkę. Taką na dłuuuugim sznurze. Nie uwierzycie, ale już!!! po dwudziestu latach!!!
(i pierdylionie wymówek i awantur) w czwartek zajechał alpinista z drabiną!!!
Co prawda wyglądał na jakieś dziewięćdziesiąt lat i odmówiłam oglądania go przy pracy, ale liny wiszą. Teraz muszę kupić to coś, na czym się siedzi, bo to kupione poprzednio pożyczyłam siostrze i siostrzeńcowi i trochę się, przez te piętnaście lat hm, zużyło.
Jak już kupię i zamocuję, to pokażę Wam Dzióbki moje.
Życzenia przyjmuję głównie zdrowia, bo znowu trzustka okazuje mi swoje niezadowolenie. Ale jak ja mam trzymać dietę trzustkową, jak ta dieta kompletnie się kłóci z dietą na insulinooporność? Zwłaszcza w tych garażowych okolicznościach kuchennych…?
Człowiek by sobie na emeryturze poszalał… a tu trochę kicha…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano , | 5 komentarzy

Wiosna idzie. Chyba.

Każdy się szykuje po swojemu.
Na przykład panicz złamał sobie nogę.
A Abelardzik ładuje baterie.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | Dodaj komentarz

Espeszyly for Hańka (i inne ptasiary)

Otóż, pańcia kupiła zegar. A nawet trzy zegary. Jeden z odgłosami zwierzątek gospodarskich – dla Emmy. Dwa kolejne z odgłosami ptaków. Jeden jest z ptaszkami mniej więcej znanymi takim laikom jak my. Natomiast trzeci jest zadziwiający, doprawdy. Pańcia śledzi na forum miau wątek o ptaszeniu – kocha kobietki za wrzucanie cudnych zdjęć przecudnych ptaszków i w ogóle jest w szoku, jak one rozpoznają i ile w ogóle znają gatunków, pańci do tej pory nie znanych kompletnie.
Ale nawet tam, o prawie żadnym ptaszku z drugiego zegara nie czytała. Na zegarze są znane tylko dwa – bogatka i kukułka i to całe szczęście, bo inaczej w ogóle pańcia nie potrafiła by zegara ustawić. Bo nawet w necie nie ma odgłosów muchodławki rdzaworzytnej. Tak, właśnie.
Pańcio głupio pytał, czym się różni taka muchołapka… nie, muchodławka od muchołówki. I że pierwsze słyszy.
O muchołówkach coś pańcia czytała…
Niby drozd, to drozd, ale że kurylski…?
Trznadel, ok…
Ale szklarnik… i to japoński…? Skąd oni to wzięli? O_O
Zresztą, niech Publisia sama popacza.

Szczerze mówiąc, wszystkie trzy zegary pańcię rozczarowały. W sensie, że te odgłosy nie są jakoś dobrze nagrane, ani dobrane…
Od razu może zaznaczymy, że w nocy nie ćwierkają, spokojnie. Zaczynają o 7 rano, kończą o 21.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 2 komentarze

Muffinki garażowo-kuchenne

Bo wiecie, pańcia z jednej strony jest szczęśliwa jak szczypiorek na wiosnę, ale z drugiej zastój w remoncie wykończa ją kompletnie. Pan Waldeczek już trzeci tydzień olewa fakt, że już po kwarantannie i mógłby kontynuować robotę. Pan od kuchennych szafek, od szafy w wiatrołapie i paru innych drewnianych dupereli takoż zapadł się pod ziemię. O dolnej łazience to już nawet szkoda gadać…
Ale wróćmy do spraw kuchennych, które stoją/leżą/walają się… w garażu.

Tu pańcio robi sobie kawę

Oczywiście, najpierw musi donieść z góry wodę w dzbanku.

Tu robi sie tosty – pieczywo wisi na uchwycie poniżej. Czasem udaje się otworzyć mikrofalę. Jak się sprzed niej sprzątnie.

Tu można coś odsmażyć, ewentualnie zrobić herbatę. Jak się przyniesie w góry wodę, ofc.

Tu jest stanowisko do krojenia, takoż tu się składuje czyste naczynia, a pod stołem mamy makaron, pomidory, jabłka i zapewne coś jeszcze

Tu … hm. Z pewnością jest psie żarcie, ryż, suche kotlety sojowe, kawa i co jeszcze…? no, pańciowe buty, worki ze śmieciami i pierdylion rzeczy, które powinny być albo w kuchni, albo w salonie (książki) albo jeszcze gdzie indziej

Tu jak widać są pańcia koszule (garderoba jeszcze nie jest odgruzowana) no i…RÓŻNE INNE RZECZY. Kuchenne i nie.

Z garażu wyjechało pańciowe stanowisko dowodzenia i stoi teraz w bibliotece wśród kuchennych szafek…

A teraz Publisia może nas ojojać i w ogóle okazać zrozumienie i empatię…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 4 komentarze

Drugie wcielenie księżniczki Emmy

… to wojownicza księżniczka. Najbliższy sąsiad jest płci jak najbardziej męskiej, co Emmie zupełnie nie przeszkadza, przeciwnie, radzi sobie doskonale…

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 1 komentarz

Pogląd Abelarda na powrót zimy



Tak się zimuje, proszę Publisi.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 1 komentarz

Emma i przewlekłe urodziny.

Tak, dla Emmy w sumie pandemia okazała się być całkiem niezłą okazją do kroczących obchodów czwartych urodzin.
Pierwsze urodziny odbyły się u prababci, zwanej Puszystą, ciotecznej babci i Jędrka. Głównie z troski o zdrowie Puszystej, by nie narażać jej na kontakty z kimkolwiek, zamiast zapraszać na imprezę, jubilatka z rodzicami udała się do siedziby prababci i tam odpaliła tort numer jeden.

Następnie odbył się klasyczny kinderbal, z pistoletami na bańki mydlane, robieniem miliona fotek, roznoszeniem mieszkania przez szóstkę dzieci i odpaleniem tortu numer dwa. Tort był zamówiony przez babcię, ale odebrać musiał już tatuś, albowiem babcia utknęła na kwarantannie.
Dodajmy, że wszystkie dzieci były z jednego bloku i kontaktują się ze sobą cały czas, takoż rodzice, więc obawy i koronawirusa w zasadzie nie było



Kolejne urodziny odbyły się w przedszkolu, z własnoręcznie upieczonymi muffinkami. No, prawie własnoręcznie.

Czwarte urodziny odbyły się z okazji przyjazdu dziadków z Lublina, którzy przyjechali z pomocą w opiece; rodzice zostali zawaleni robotą a babcia warszawska, jak już wspominaliśmy – na kwarantannie.

Jakby ktoś się pytał, to warszawska babcia nie odpuści i po odczekaniu stosownego czasu, odbędą się urodziny numer pięć…
Tort kupi się nowy a dekoracje do tortu, robione na specjalne zamówienie przez pańciową szefową, bezpiecznie czekają w pracy.

Junior został zwolniony z izolacji, państwo z kwarantanny, ale z ostrożności na te piąte czwarte urodziny jeszcze trochę poczekamy…

Zaszufladkowano do kategorii Emma, Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 1 komentarz

Dom Psiego Seniora

Nie, tym razem nie nasz. Ale Publisia wie, jak los seniorów leży nam na sercu.
Więc jeśli możecie choć kilka monet…
No i oczywiście pchnijcie dalej.
Thx

https://zrzutka.pl/he3dka

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Dodaj komentarz

Zima mrozi, zima grozi, nie dowozi, w zaspach tkwi

ale zimy zimy żal – i co roku to mnie smuci, że ta sama już nie wróci…
…I pytanie, czy taka jak w tym roku wróci jeszcze kiedykolwiek? Różnie może być, powiadają klimatolodzy. Na razie luty pobił wszelkie rekordy ciepła.
Tak, tak, droga Publisiu, dobrze czytasz.
Ale do tej pory u nas było tak (teraz będzie uderzeniowa dawka zimy w lesie sosnowym, nizinnym.)

Domu trochę nie widać…












Latem rósł tu jaśmin – powiedziała Megana uprzejmie.
Ale teraz rośnie tu śnieg – odparła obojętnie Too-tiki.

Tak
Teraz zaczyna się jebane przedwiośnie z błotem i zdradzieckim lodem pod tym błotem. Nie znoszę.
Jednakowoż ptaki dzioby już drą, i któryś najbardziej napalony dzięcioł rozpoczął bębnienie.

Dzisiejszy odcinek sponsorowała Too-tiki, która z zimą jest za pan brat, ale jak widać wieszczy już wiosnę.
Btw, wszyscy nagle gadają o biednej Buce…

PS. Junior chyba lepiej. Ciężko się z nim dogadać…

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 1 komentarz

Covidu – letko nie jest :\

No nie jest. Trzeba było nawet wzywać takich kosmicznie ubranych panów i Junior elegancką karetką odjechał do szpitala. Tam odbadali, że oprócz covidu ma zapalenie płuc. Potem mu się polepszyło i wrócił do domu. Z receptą do wykupienia i dobrą radą, by zadzwonił do mopsu, jeśli nie ma sąsiadów, co mu wykupią. No akurat nie ma, bo nasza brylantowa sąsiadka, jak raz pojechała opiekować się swoją mamą, osobą lat 93, która takoż dopiero co skończyła kwarantannę. Musieliśmy wzywać Młodego, który przyjechał po pracy dziś i wszystko wykupił.
Nie podoba mi się to wszystko, bardzo nie podoba!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | Dodaj komentarz