A mogła zabić…!

To był dzień, kiedy pańcia po raz pierwszy od wielu lat zaspała do pracy. W sensie, wyłączyła budzik i zapomniała go wieczorem włączyć. Obudziła się półtorej godziny później niż zwykle, ale w sytuacji kryzysowej w pańciu odzywa się była harcerka. I spóźniła się tylko kwadrans.
Nie, żeby ktoś stał nad nią z listą do podpisu, ale pańcia nie znosi się spóźniać. Więc wybiegła z domu w dziesięć minut.
Przy wspólnym drugim śniadaniu szefowa bacznie się przygląda nieumalowanej rzecz jasna pańci.
„Patrzcie, Gośka przywróciła sobie ustawienia fabryczne…!”
Taaa.
W sumie pańcia się ucieszyła, że w ogóle koleżanki ją poznały…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Emma i świat, czyli trzy lata za nami, jak to możliwe?

Cóż. Nikt nie wie, ale przeleciało jak ten obiad Badyla w sedesie. Tort podobno kosztował miliony monet, ale warto było. Emma/Elsa była zachwycona i koleżanki również, nie mówiąc już o dziadkach.

Przybliżmy, by i Publisia mogła się pozachwycać.

To różowe na górze to świeczka, bardzo już zużyta, bo wszak każda Elsa chciała zdmuchnąć, potem każda kilka razy bisowała, a potem nastąpiło dmuchanie zbiorowe.
Każda panna także zażądała kawałka głowy Elsy do zjedzenia. Bardzo krwiożercza teraz ta młodzież. Szczęśliwie Elsa na torcie miała wystarczająco duży łeb, jednak cioci Justynie trochę się ręka trzęsła, by dla każdej tego łba starczyło. No, pod takim bacznym spojrzeniem to i nie dziwne.

Jubilatka dostała oczywiście pierwszy kawałek elsowej głowy i reszty.

W ogóle jubilatka zapytana odpowiednio wcześniej, jaki tort sobie życzy (poza tym, że z Elsą) odpowiedziała konkretnie: „Czekoladowy z czekoladą w czekoladzie”
Pan cukiernik poszedł na kompromis i tort był czekoladowo jagodowy. Przepyszny zresztą.
Strój Emmy to nowa sukienka Elsy, dostarczona przez babcię. Plus dwie pary pantofelków w zapasie. Młody oświadczył, że jak jeszcze ktoś kupi Emmie jakieś buty, to głowę ukręci. Zapewne to będzie głowa babci Megany, bo jak tu się oprzeć różnym okazjom? Ostatnio wpadły jej w ręce białe martensy w cudowne kwiatuszki…Takie akurat, 26 numer…
Ale na razie zawsze Elsa!

Wracając do Remusa, Emma trochę już padnięta…

Btw, poznajecie tę zabawkę? osobiście uwielbiałam ją, pisze się a potem suwaczkiem wszystko ściera. Genialne w swej prostocie.
Od dziadka Romana Emma dostała pierwszą gitarę. Dziadek nawet ją nastroił i mamy nadzieję, że coś z tego będzie. Zobaczymy.

A na koniec wieczoru Emma trochę miała już wszystkiego dość i postanowiła się rozebrać do rosołu.

Strasznie szybko ten czas zasuwa i wcale nam się to nie podoba…

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 1 komentarz

Emma i świat, czyli pierwsza przedszkolna wycieczka

Grupa Badaczy była na wycieczce w Centrum Kopernika. Tak, owszem, panie przedszkolanki są odważne, szalone i absolutnie super. I pomysłowe. Zaopatrzyły trzylatki w plecaczki z uchwytami i po prostu w sytuacjach kryzysowych łapały je za te uchwyty, kierując na właściwą drogę. Wszyscy byli zadowoleni. Chyba.
Rodzice – „No, i jak ci się podobało?
Emma – Hm…
Rodzice – Fajnie było?
Emma – Nie.
Rodzice – Nie fajnie? A jak?
Emma (z namysłem) – Ostro…

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 2 komentarze

A z okazji imienin…

…pańci, imienin koleżanki z pracy i trzeciej z okazji urodzin, zespół pracowy wyruszył do Lolka pograć w planszówki.
Niestety, koleżeństwo zamówiło trochę zbyt dużo jedzenia (i piwa) i okazało się, że wszyscy się nażarli niczym pytony i nie byli w stanie w ogóle myśleć, za to dostali tak zwanej głupawki. I zaczęli testować hm, możliwości aparatów w swoich telefonach. Może nie tyle aparatów, co głupich obrazków…



A tu taka ciekawostka, hm.

A w środku… adekwatnie

Publisia wybaczy, że tak niejako hurtem, ale pańcia korzysta z okazji, kiedy lepiej się czuje…

Zaszufladkowano do kategorii Pańcia osobiście | Otagowano | 6 komentarzy

Mówili na wiosce, że wojna bydzie…!

Niektórzy są już gotowi, jakby co.
Innymi słowy Junior z kolegą Manolem wrócili z ulubionej rozrywki. Junior zdążył zdjąć hełm i odłożyć broń.

Idźcie przez zboże, we wsi Moskal stoi…!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 1 komentarz

Emma na dziadku i na urodzinach Jędrka

Emma dość długo nie chciała nic powiedzieć (tak, tak, tatuś jak malowany. Nie miał życzenia, to się nie odzywał)
A jak już się rozkręciła, to najwyraźniej uznała, że na dziadku… nie, raczej z dziadka ma najbliżej do ulubionych łakoci.

Zresztą dziadek okazał się utalentowany w operowaniu różdżką…


Eh, kto by powiedział, że już zaraz, już za chwilkę trzecie urodziny…?
O_O

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 1 komentarz

Emma i Dzień Babci łamane na Dziadka

Zostaliśmy zaproszeni do przedszkola…


Przybyliśmy punktualnie, przybyła też babcia Iza (dziadka Romana dzień wcześniej wypuścili ze szpitala i nie pozwolono na takie ryzykowne wyprawy)
Grupa Badaczy była w gotowości

… a i dziadki z telefonami również.
Dzieci ruszyły z programem, w którym było śpiewanie po polsku i angielsku i różne aranżacje ręczne i nożne.
No, ale wszędzie musi się trafić jakaś hm, osobowość osobna.
Chyba coś nie tak z moją sukienką? Hm, hm, hm.

Ludzie, na pewno coś nie tak!

Pani, mówię do pani! Sukienkę mam nie w porządku, a pani se śpiewasz! Znieczulica wszędzie!

Dobra, po prostu ją zjem, tę sukienkę

No, chyba wreszcie wszystko w porządku! O, już koniec…?

No, nareszcie koniec i można wskoczyć babci Izie na kolana!

O, ale babcia Em ma coś fajnego na głowie…

Pożycz uszka!

Jak już opuściliśmy przedszkole, Emmie rzecz jasna powróciła elokwencja i śmiało powiodła nas do ulubionej knajpki libańskiej, gdzie zadysponowała lody czekoladowe.

Tak, lody były bardzo czekoladowe. Ile tata Emmy ma dokładnie identycznych zdjęć, to Publisia nie ma pojęcia. Z tym, że tatko potrafił się ubrudzić nawet czystą wodą.

Zresztą cały ten występ obudził w dziadkach rzewne wspomnienia, albowiem Młody zachowywał się identycznie. Oczywiście nie zjadał sukienki, bo nie miał, i musiał biedak zadowolić się szelkami od spodenek. Co nie wyglądało tak spektakularnie.
Następna część też będzie o Emmie, trochę nie po kolei, ale spieszymy donieść, że geriatria jest mniej więcej w porządku, poza Abelardzikiem, który zaczął przeciekać, co zmusiło pańcię do czterokrotnego wyprania całej pościeli i pospiesznych czynności zaradczych, ale o tym kiedy indziej.

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 3 komentarze

Emma i świat

Ponieważ ulubiony siostrzeniec pańci jest już poważnym młodzieńcem z piątej klasy, lapsusy logiczno językowe zdarzają mu się coraz rzadziej, za to Emma w tej dziedzinie wchodzi w najbardziej atrakcyjny okres życia. Ostatnio była z rodzicami na kilkudniowym wypadzie w góry. Rodzice skorzystali w hotelu z opieki tak zwanej animatorki i wywiązała się taka oto rozmowa.
Pani animatorka – Dziewczynko, jak masz na imię?
Emma(absolutnie spokojnie, nawet jej brewka nie pyknie) – ELSA
Pani animatorka – a ile masz lat, Elso?
Emma(nonszalancko) – szesnaście, osiemnaście…

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 1 komentarz

Święta z Emmą, łamane na Elsa.

Przed wigilią w obrotach był stryjek, w sensie Junior

no ale po otwarciu prezentów stryj poszedł w odstawkę, albowiem…
Babcia zadbała o dizajn…

Pantofelki pod kolor i błyszczące, w kwestii rękawiczek (które były w pakiecie, bez rozmiaru) ktoś ewidentnie nie pomyślał – chyba, że biedne, pracujące chińskie dzieci mają takie wielkie łapy; tiara, rzecz jasna też w zestawie, poza tym opaski na włosy z ozdobami udającymi kolczyki, wisiorki z Elsą… infantylna duszyczka pańci była w siódmym niebie…

Elsa

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 4 komentarze

Witamy na pokładzie, czyli ostatni wolny pokój na oddziale zagospodarowany.

Innymi słowy, teraz większość tego co tam było, stoi w przedpokoju na górze i w salonie na dole, a państwo uprawiają slalom specjalny by dostać się gdziekolwiek. Układający się zazwyczaj w progu Ramzes bynajmniej nie ułatwia zadania, a Lucyfek wciąż usiłuje odgryźć nam ręce, nosy, nogi ewentualnie uszy. Rozrywkowy taki.
Ale do remusa – Publisia jakaś nerwowa, czy jak? Pańcio dziś polecił nam Publisię oświecić, bo – jak powiedział – za chwilę nadjedzie tu ekspedycja ratunkowa w postaci kawalerii. No dobrze, już dobrze, tuż przed Nowym Rokiem z własnymi meblami, kubkami i pościelą, o świętej hulajnodze nie wspominając, sprowadził się do nas Najmłodszy. Od jakiegoś czasu nazywany przez pańcię Nastolatkiem, bo Najmłodszy trochę już nie najlepiej brzmi, zważywszy, że rzeczony młodzieniec jest o głowę wyższy od pańcia i dość poważny. Poza tym, szczęśliwie jest małomówny i chyba nigdy w życiu się nie spieszył.
Generalnie Publisia ogarnia mniej więcej nasz patchwork rodzinny? I kojarzy, że na trzech państwa synków przypadają dwie matki i trzech ojców? Taka, hm, nadprodukcja niejako. W końcu od przybytku głowa nie boli, c’ne? Między Juniorem a Nastolatkiem jest równo dwadzieścia lat różnicy, różnią się też tak zwanym zewnętrznym dizajnem. Junior ubiera się w szmateksach, z iście ułańską fantazją, nie przeszkadzają mu dziury na tyłku w dżinsach i rękaw od swetra na głowie, na którą to zresztą głowę równie niepoważna mamunia wylała mu resztę swojej farby do włosów. Swoją drogą, jaki przepiękny odcień mu wyszedł! Zimny odcień platyny na włosach Juniora okazał się chłodnym brązem, serio coś pięknego. (Mamuni też każdy zimny platynowy blond wychodzi na głowie rudawy, geny po babci)Natomiast Nastolatek ubiera się wyłącznie firmowo i zachowawczo, na angielskiego dżentelmena, sweterki w serek, koszulki z kołnierzykami i spodnie. Takie więcej kościółkowe. Takoż białe skarpetki. Ma owszem kilka sportowych bluz, za to nie ma ani jednej pary dżinsów.
(Chwila przerwy, by Publisia przyswoiła ten nius)
Nastolatek zajmuje się głównie jeżdżeniem na hulajnodze w skateparkach. I, oczywiście, chodzeniem do szkoły. Może nie uwierzycie, ale szybciej do szkoły na Wolę jedzie z Miedzeszyna eskaemką i tramwajem, niż autobusami z Wilanowa.
Czemuż to, zapyta przytomnie Publisia, państwo przygarnęli na pokład Geriatrii akurat Nastolatka, który, pomijając już wszystko inne, jest od urodzenia uczulony na sierść, kocią zwłaszcza? Ano, druga strona rodziny Nastolatka udała się na emigrację do Europy, a Nastolatek postanowił zostać. A dzieciątka w tym wieku już mają prawo decydować z którym rodzicem mieszkają, o ile oczywiście, rodzice generalnie się ze sobą zgadzają. Pańcio dał dziecku powitalny prezent w postaci Lucyfera i przynajmniej jest dodatkowa osoba do wychodzenia na spacery. Pańcia zauważa, że to i tak nie jest sprawiedliwe – Nastolatek idzie z Luckiem, Pańcio z Maszą, a wiecznie niesprawny ruchowo Junior z Ramzesem, czyli każdy mężczyzna prowadzi jednego psa, natomiast pańcia ma pod opieką Merit i dwa psy mniejszego sajzu, czyli w sumie trzy, jakby nie było.
Następny wpis będzie o Emmie, która aktualnie wciąż jest Elsą, ale już dziś wrzucamy fotkę z wnuczką, bowiem nie mamy osobnych fotek z Nastolatkiem, a tu proszę, dziadek, wnuczka i wujek/Nastolatek w jednym kadrze…

Zaszufladkowano do kategorii Witamy na pokładzie | Otagowano , | 3 komentarze