Wincyj różu, wincyj!


Tak, powiem Wam, że pańci ten remont trochę już się rzuca na psychikę. Dziś najpierw oświadczyła, że w ogóle gotować nie ma zamiaru już nigdy w życiu, co nieoczekiwanie spotkało się nawet z pewnym entuzjazmem, ale tylko Nastolatka. Najwyraźniej kuchnia pańci nie spotkała się z nastolatkowym uznaniem. Potem zaserwowała tort bezowy z przeterminowanej bezy i przeraźliwie słodkiego kremu kawowego. Na drugie danie – ciasto wegańskie, z kolei kompletnie nie słodkie. Całkiem możliwe, że po prostu zapomniała dodać cukru. Albo dodała czegoś innego. W każdym razie, pańcio był uszczęśliwiony.
Generalnie, w domu jest parę szczęśliwych istot. Lucek przede wszystkim, on jest absolutnie przekonany, że całe to zamieszanie to państwo urządzili specjalnie na jego cześć. Gania dookoła domu niczym nawiedzony kucyk, a gdy Masza schodzi na dół, to gania razem z nim. Z kolei Merit i Ramzes wyspecjalizowali się w pilnowaniu robotniczych posiłków. I wszystko im jedno, czy to kanapki czy stary pączek. No a my, jak to my. Księżniczka i synuś.

Pospać nie dadzą…

Zuza ostatnio nic nie upolowała, może poza pańciową piżamą. W gnieździe. Znaczy, w szufladzie.

Zamordowałam wszystkie twoje piżamki!

Miętówka pozazdrościła i też ruszyła na polowanie szufladowe

Z tym, że tym razem zamordowane zostały powłoczki na pościel.

Nie wiem, co będzie dalej. Abelardzik wciąż przecieka…

Pańcia kupiła mu dwa nowe pampasy, tym razem na zatrzaski, bo te rzepy to o kant Abelardowej dupki potłuc. I zapas pieluch dla niemowląt do 12 kg.
Jeden rozbrykany dzieciak (Lucyfer) i drugi siusiający staruszek.
Remont.
Zaraza.
Wczoraj na nocnym spacerze zwiewaliśmy przed dzikami.
A poza tym nic na działkach się nie dzieje…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane puree | Otagowano , , , | 1 komentarz

matkoboskoicórko

Dawno, dawno temu… Kiedy jeszcze świat był mniej więcej normalny… Hm, był? Powiedzmy, że trochę bardziej normalny niż teraz. Państwo to mają szczęście jak łysy w fabryce grzebieni, bo nie dość remontu i trochę głupawych robotników (dwóch! żeby nie było, że robią zgromadzenie!) to jeszcze zaraza. Junior walczy na pierwszej linii frontu i jest w zasadzie ostatnim w miarę zdrowym pracownikiem na stanowisku. (Pierwszy chory leży w szpitalu) Pańcia na linii drugiej – jeździ do pracy trochę rzadziej, ale tak czy siak musi być na posterunku także. Pańcio usiłuje upilnować całości, ale przynajmniej pracuje zdalnie i przynajmniej w ogóle jeszcze pracuje. Nastolatek z kolei luz całkiem, zdalne e-lekcje jakieś częste nie są.
Koty mają przerąbane, poza Zuzą i Kitką, Zuza ma wszystko w… no, w dupie i tyle. a Kitka jest absolutnie głucha. Za to hałaśliwa.
Natomiast psy zaprzyjaźniły się już z oboma panami (oczywiście poza Abelardzikiem, Abelardzik nie zaprzyjaźnia się z nikim z zasady) i figlują sobie beztrosko między stosami styropianu (różowego. Tak, różowego. Nawet mnie się coś robi z głową od tego widoku, choć jako pies podobno różowego nie odróżniam), wełny do ocieplenia, resztek wilczej rezydencji i śmieci różnorakich.
Lucyfek jest w ogóle w siódmym niebie…

Albowiem ciągle coś się dzieje i generalnie sytuacja jest, jak to się mówi, dynamiczna. Nie ma dziury, jest dziura…

Tu i tam…

I jeszcze tam. Lucek uważa, że to jest dziura wędrująca dookoła domu i w sumie ma rację.
Poza dziurami na zewnątrz są już dziury w środku. Na razie wyglądają niewinnie…

No a w dziurach będą rury…


Znaczy sie, miało być po kolei, a mamy jakby na raz – zdemolowaną pralnię, salon, jedyną łazienkę, garaż i teren dookoła domu. O rezydencji wilków nie wspomnę.



A teraz werble! Publisia gotowa na róziowy styropian?

Wiadomo, że trzeba go przycinać. I będzie tak fruwał następne kilka lat wśród sosen… Różowy taki…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 2 komentarze

Teatrzyk Geriatrzyk prezentuje..!

…sztukę pod tytułem Racuch uwięziony!
Występują!
Rudy Racuch!
w roli drugoplanowej – kolana i ręce podstępnego pańcia.

Jestę biednym, małym kotkiem, schwytanym podstępem i trzymanym siłą…

Nie lubię Was…

I jak w końcu komuś przywalę…!!!

Zaszufladkowano do kategorii Teatrzyk Geriatrzyk | Otagowano | 1 komentarz

Dzieje się i się nie dzieje. Jeszcze.

Panowie szaleją w garażu i przebili dziury do biblioteki i łazienki. Pańcio szaleje na laptopie i – rychło w czas! – studiuje świeżo kupioną książkę o tym, jak dobrze zbudować dom. Co prawda, dom stoi od dwudziestu lat, ale podobno lepiej późno niż wcale. Państwu udało się dojść do porozumienia w kwestii dizajnu drzwi wejściowych i to na razie było by na tyle.
Przedwczoraj jakaś niedowidząca sikorka łupnęła w okno. Państwo się poderwali i zdążyli przed Zuzką.

Łapki dziwnie trzymał, ale skrzydełka w porządku…

Wsadzony do klatki szczęśliwie ochłonął, łap używał normalnie obu, został więc niezwłocznie wypuszczony. Zuza była bardzo obrażona.
Wszyscy w ogóle jesteśmy jacyś trochę skołowani, wszystkie ludzie są ciągle w domu, pańcia okopana na łóżku w sypialni, pańcio na dole, panicze w swoich pokojach, jednakowoż łazienka często okazuje się wąskim gardłem i przedmiotem pożądania.
Proszę Publisi, ale nikt jeszcze nikogo nie zabił!

PS. Pańcia na łóżku z tłustym Racuchem. Pańcio sprząta klatki.

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , , | 5 komentarzy

Junior na pierwszej linii frontu.

Od czwartej rano kolejka aut do wjazdu na parking sklepu. Wózki chodziły po stówie. Insze cwaniaki usiłowały wbić do sklepu z ukradzionymi wózkami z Leroya. Do południa ludzie wykupili 3,5 tony ziemniaków, tych luzem. Te w woreczkach poszły jeszcze szybciej.
Pracownicy dostali rękawiczki, a na chwilę nawet maseczki. Na chwilę, bo przyleciał kierownik i kazał zdjąć, albowiem wśród klientów wybuchła panika. Propozycja, że to może jest jakieś wyjście z tego armagedonu, niestety nie wzbudziła u kierownictwa entuzjazmu. Za to dostali po butelce żelu antybakteryjnego. W ogóle to bardzo ciekawa rzecz, wszyscy wykupili i używają żeli antybakteryjnych.
Antybakteryjnych.
Na WIRUSA.
Czy tylko mnie się to wydaje, hm, dziwne…?
Junior jest przekonany, że ma niejednego, ale pierdylion wirusów, nie kontaktuje się z nami, chodzi w rękawiczkach i masce, a zanim zejdzie skorzystać z łazienki, wydaje okrzyki ostrzegawcze. Pańcia musi iść do pracy w zasadzie normalnie, więc nawet znalazła maskę lepszą od tych chirurgicznych, ale ma symbol FFP1, a powinna mieć 3. Cóż, lepsze to niż nic, pańcia ma nadzieję, że w skmce będzie luźno i w tramwaju też.
Niektórzy niczym się nie przejmują. Szczęśliwcy!

Stay tuned!
Będziemy wysyłać wieści z frontu.
A jak u Was, droga Publisiu? Siedzicie w domu?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 5 komentarzy

Ziemniaczane muffinki, czyli robi się zamieszanie

Albowiem od jutra, o ile oczywiście nie przestraszą się koronowirusa, wchodzą panowie, by wykańczać garaż. W związku z tym, pańcio z oboma paniczami wynosili z garażu wszystko, łącznie z kredensem pańci. Pańcia odmówiła uczestnictwa, szczególnie w te dni, kiedy pracuje. Zgodziła się tylko wynieść starą patelnię i dziś rano przemaszerowała przez las, wymachując patelnią. Ciekawe, co na to dziki…
Nie wiemy, jak u Publisi, ale u nas jest miejscowy najazd na sklepy. Do Biedronki nie dało się wejść, a w pobliskim WSS Społem była sąsiadka i ujrzała puste półki. Natomiast Junior ledwie uszedł z życiem, biedak sądził, że w ostatnią sobotę widział już wszystko – ludzie się pobili o ostatnią puszkę mielonki. Dziś jednakowoż udowodnili, że mogą jeszcze więcej. Mamy nadzieję, że Junior się niczym nie zaraził i ciekawe, co będzie jutro.
Państwo akurat zapasy mają, bo pańcia raczej sobie nie wyobraża, by nie mieć, niezależnie od wirusa, wojny, czy innego morowego powietrza.A na początku lutego jak raz była promocja Barilli w Tesco. Do kwestii makaronu pańcio podchodzi bardzo poważnie i nie uznaje półśrodków. Więc zamówił dostawę tej Barilli. Całej. W sensie ile było w sklepie.
Teraz, skoro garaż musi być pusty, wszystkie zapasy stoją w kuchni…

Zapas żarcia dla wilków dużych i małych też zrobiony. W końcu państwo mogą nie jeść, ale nie my!

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 5 komentarzy

Pożegnajmy weterana wszelkich bitew, Generała Eugeniusza…

…który tak naprawdę był stuprocentowym pacyfistą i bezwzględnym przytulakiem.
Celem życia Gienia był kontakt z pańcią. Choćby kawałkiem łapy na byle którym kawałku pańci.
Urody nienachalnej, usposobienia filozoficznego. Uparty w kwestii szczania w miejscach niedozwolonych, ale rozbrajający różowym noskiem i usteczkami, o podusiach łapek nie wspominając.
Niedomagał już jakiś czas, a w ostatnich dwóch tygodniach ewidentnie przegrywał walkę z nerkami. Nie chcieliśmy dobijać wiernych fanów Genka, ale nawet generałowie wiedzą, kiedy trzeba się poddać.
Gienio zostanie pochowany z przedprzedostatnim szczurciem…


Gienio z Miętówką. Zimą nie ma jak pudełko przy ścianie kominowej…

PS. Pańcio wstawił oba filmy. Z Luckiem i Maszą i świąteczny z Emmą. Prosimy o znak, czy działają.

Zaszufladkowano do kategorii Pożegnania | Otagowano | 7 komentarzy

Nie wiemy czy zadziała, ale

Ale spróbujemy. Bo zdjęć nie mamy. Państwo się szykują do remontu i pańcia panikuje, a pańcio kombinuje z kredytem. Przychodzą różni tacy i robią kosztorysy a pańcio potem używa bardzo niecenzuralnych słów. My się na razie nie przejmujemy, zrywanie podłóg mi osobiście nie kojarzy się z niczym, zresztą na razie zaczynamy od garażu, bo coś tam musi stanąć.
Najmniej przejmuje się Książę Piekieł, a Masza w ogóle jest przeszczęśliwa, bo wreszcie ma się z kim bawić.
Droga Publisiu, tadamm!! Oto gry i zabawy koników na paddoku… znaczy, na reprezentacyjnym podwórku od frontu…
W rolach głównych Lucek i Masza. Merit nieśmiało czasem dołącza. Ramzes niechętnie zadaje się z gimbazą.
Vuala.
Konie

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano , | 6 komentarzy

A mogła zabić…!

To był dzień, kiedy pańcia po raz pierwszy od wielu lat zaspała do pracy. W sensie, wyłączyła budzik i zapomniała go wieczorem włączyć. Obudziła się półtorej godziny później niż zwykle, ale w sytuacji kryzysowej w pańciu odzywa się była harcerka. I spóźniła się tylko kwadrans.
Nie, żeby ktoś stał nad nią z listą do podpisu, ale pańcia nie znosi się spóźniać. Więc wybiegła z domu w dziesięć minut.
Przy wspólnym drugim śniadaniu szefowa bacznie się przygląda nieumalowanej rzecz jasna pańci.
„Patrzcie, Gośka przywróciła sobie ustawienia fabryczne…!”
Taaa.
W sumie pańcia się ucieszyła, że w ogóle koleżanki ją poznały…

Zaszufladkowano do kategorii Bez kategorii | Otagowano | Dodaj komentarz

Emma i świat, czyli trzy lata za nami, jak to możliwe?

Cóż. Nikt nie wie, ale przeleciało jak ten obiad Badyla w sedesie. Tort podobno kosztował miliony monet, ale warto było. Emma/Elsa była zachwycona i koleżanki również, nie mówiąc już o dziadkach.

Przybliżmy, by i Publisia mogła się pozachwycać.

To różowe na górze to świeczka, bardzo już zużyta, bo wszak każda Elsa chciała zdmuchnąć, potem każda kilka razy bisowała, a potem nastąpiło dmuchanie zbiorowe.
Każda panna także zażądała kawałka głowy Elsy do zjedzenia. Bardzo krwiożercza teraz ta młodzież. Szczęśliwie Elsa na torcie miała wystarczająco duży łeb, jednak cioci Justynie trochę się ręka trzęsła, by dla każdej tego łba starczyło. No, pod takim bacznym spojrzeniem to i nie dziwne.

Jubilatka dostała oczywiście pierwszy kawałek elsowej głowy i reszty.

W ogóle jubilatka zapytana odpowiednio wcześniej, jaki tort sobie życzy (poza tym, że z Elsą) odpowiedziała konkretnie: „Czekoladowy z czekoladą w czekoladzie”
Pan cukiernik poszedł na kompromis i tort był czekoladowo jagodowy. Przepyszny zresztą.
Strój Emmy to nowa sukienka Elsy, dostarczona przez babcię. Plus dwie pary pantofelków w zapasie. Młody oświadczył, że jak jeszcze ktoś kupi Emmie jakieś buty, to głowę ukręci. Zapewne to będzie głowa babci Megany, bo jak tu się oprzeć różnym okazjom? Ostatnio wpadły jej w ręce białe martensy w cudowne kwiatuszki…Takie akurat, 26 numer…
Ale na razie zawsze Elsa!

Wracając do Remusa, Emma trochę już padnięta…

Btw, poznajecie tę zabawkę? osobiście uwielbiałam ją, pisze się a potem suwaczkiem wszystko ściera. Genialne w swej prostocie.
Od dziadka Romana Emma dostała pierwszą gitarę. Dziadek nawet ją nastroił i mamy nadzieję, że coś z tego będzie. Zobaczymy.

A na koniec wieczoru Emma trochę miała już wszystkiego dość i postanowiła się rozebrać do rosołu.

Strasznie szybko ten czas zasuwa i wcale nam się to nie podoba…

Zaszufladkowano do kategorii Emma | Otagowano | 3 komentarze