Tak, nie, nie wiemy!

Pańcia zapadła na komputerowstręt. To pierwszy taki przypadek w naszej patchworkowej rodzinie. Przypadek ciężki, niechaj mi Publisia wierzy. Bardzo. Pańcia nawet przestała grać w RPG. Dziś pańcia kompa włączyła, by nabyć dla nas żarcie. Dużo żarcia.
Jeśli ktoś pyta, czy poza tym państwo zwariowali, to zaiste – nie wiem. Mam silne podejrzenia co do pańcia i graniczące z pewnością co do pańci.
Zresztą Publisia sama zerknie. Pańcio postanowił zmienić fryzurę. No ok, ale ten tego – irokez? Rili??

Poza tym, pańcio pracuje, nie zważając na warunki mieszkaniowe. Jak widać, symultanicznie.

Pańcia zagłębia się w tt

i odkrywa różne rzeczy na YT. Żywi się truskawkami i bobem. Zresztą jak co roku o tej porze. Także śpi i czasem chodzi do pracy, ale jak już pójdzie, to nie ma jej prawie cały dzień. Rozmyśla o sensie życia, chaosie i różnych filozofach. Czyta Pablopavo, albo dzieło autorstwa pani, która jest patologiem, czyli tzw zimnym chirurgiem. Pani opisuje z detalami jak, na przykład, wycina się z czaszki mózg. To wcale nie jest takie proste! I takie różne najciekawsze przypadki opisuje. Ludzie giną w niesamowite sposoby. Najbardziej spektakularnie jeden koleś, który wpadł do studzienki z wrzątkiem, ale nie do końca i nie ugotował się tak zwyczajnie, tylko na parze.
Pasjonujące, mówi pańcia, czytając o tym, jak ten ugotowany gość wyglądał w środku. Podroby miał twarde…
Nie, ja przepraszam, ale nie będę ciągnąc tego wątku!
Pańcia wpadła na pomysł, nie chcę skarżyć, ale w jej wieku…? Jak już go zrealizuje, to niewątpliwie się pochwali, więc niech Publisia się nastawi.

Że co? Remont? Podobno trwa. Już zamierzaliśmy się zgłosić do konkursu na najdłużej tynkowany dom na Mazowszu, ale jednak nastąpił szczęśliwy koniec…

Junior z Nastolatkiem urządzili się dość przyjemnie w garażu i nawet się nie kłócą, może dzięki temu, że jednak działają w innych porach doby.
Potem przyjechała ekipa z takim pneumatycznym czymś i zerwała cały beton na górze. Dzięki temu wiemy, że pańciowa umiejętność spania w każdych warunkach dalej jest na poziomie „Mistrz”
I tu nastąpiła hm, przerwa. Albowiem pańcio odkrył, że to co zostało, to ono nierówne jest. Różnica wynosi 6 cm a pańcio jest jebanym perfekcjonistą. Oczywiście, on sam twierdzi, że absolutnie tak nie może być, bo sztuka budowlana nie pozwala i takie różne dyrdymały pańci serwuje i od dwóch tygodni owe poziomy wyrównuje. Za pomocą Juniora, pianki i czegoś, co sie nazywa perlit.
W tzw międzyczasie państwo dwa razy odwiedzili różne sklepy budowlane. A także ustalili wygląd łazienki na piętrze.

A teraz coś przyjemniejszego. Na przykład szałwia omszona.

Takoż róża, zwana sztamową. Otóż zakwitła.

Odwiedziła nas Emma – nie, nie w chaotycznym remoncie, ale odbyliśmy spacer po lesie.


A, jeszcze dziki. Pańcia tym razem spotkała się z egzemplarzem pojedynczym i zrobiła na nim piorunujące wrażenie, bo odwrócił się jak rażony gromem i pogalopował w las…
Nic nie obiecujemy na przyszłość, ale może w końcu pańcia… No wiecie. Ale w tych warunkach…? No ciężko…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 3 komentarze

Się dzieje

Dzieje się. Powoli co prawda, panowie nowa ekipa w poprawianiu po poprzedniej jeszcze nawet nie doszła do tynkowania właściwego. Za to w głębinach domu bałagan rośnie. Pokoje młodzieży zostały już pozbawione podłogi, która przy pomocy Juniora i pańcia przewekslowała się do garażu. Pańcia pakuje szafę w wory…

Jutro wyjeżdża biurko spod komputera, więc tego. Będziemy, albo i nie. Znaczy kiedyś na pewno. Niewykluczone, że następnym razem pańcia będzie nadawać z garażu, bo tam wędrują wszystkie meble. Ale chcemy Publisi pokazać kwiatki, albowiem w tym całym chaosie Pańcia z ulubioną sąsiadką udała się do sklepu ogrodniczego i odkryła nowe roślinki…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 2 komentarze

Gospoda pod rozbrykanym kucykiem.

A raczej hotel w remoncie. Pod rozbrykanym Luckiem.
Lucyfer mógłby – po niewielkiej charakteryzacji – zagrać Tygryska w ekranizacji Kubusia Puchatka…

Uwaga wszyscy, coś nadciąga ze wschodu!

Przechodzą!Przechodzą! Nie zawrócili!!

Nie osiadajcie na laurach! Ani na tyłkach! teraz ktoś jedzie z zachodu!!

I tak cały dzień…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie | Otagowano | 1 komentarz

Ważne info!

Bynajmniej nie to, że kolejna ekipa podjęła tynkowanie.
Ale nasza ulubiona lokatorka znalazła się w niedzielę pod paletą z szafirkami!

Osobiście nie do końca rozumiem pańciowy entuzjazm…

A Abelard jeszcze mniej!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 1 komentarz

Dziś specjalny post dla cioci Joasi S

…i innych wielbicielek pańcia. A raczej tego jak rozwiązuje różne problemy techniczne przy pomocy grabi, waserwagi, a najczęściej trytytek.
Pańcio kupił coś w rodzaju altanki, by składować tam różne rzeczy.Razem z Juniorem rozstawili altankę wieczorem, w nocy spadł deszcz i altanka się z jednej strony oberwała,a z drugiej załamała.
Panowie podjęli próbę ustawienia altanki na nowo, psiocząc na tandetność wykonania i stosując rozwiązania nieco nowatorskie.
Przydały się palety…

No i – oczywiście! – trytytki. Oryginalne maszty się kompletnie nie sprawdziły i trzeba było użyć materiałów zastępczych.

Zapakowaliśmy tam prawie wszystkie pudła z książkami. Lepiej by się więcej nie zawalała, ta altanka, bo czego jak czego, ale straty książek nie zniosę…

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 3 komentarze

Remont remontem a wiosna wiosną

A bratki bratkami. Dlatego dziś trochę czegoś ładnego i ulubionego.





W drodze do pracy mamy taką rajską…

A na patio wydziałowym zakwitła taka, co to ją miała pańcia posadzić dwadzieścia lat temu…

…no ale nie mogła przed tynkowaniem. Gdyby przewidziała, że tynkować pańcio będzie za dwadzieścia lat…!

Zaszufladkowano do kategorii Wtręty różne | Otagowano | 2 komentarze

Jakbyco…

To żyjemy.
Ekipy remontującej już nie ma – pańcio ich pogonił, bo okazało się, że nie mają pojęcia o tynkowaniu i postanowili się uczyć nie dość, że na naszym domu, to jeszcze akurat na ścianie frontowej. Znaczy, pan z Ukrainy potrafił, ale nie da się podobno tynkować w pojedynkę, a drugi pan – z Gruzji, choć to w sumie nie ma znaczenia – robił to pierwszy raz w życiu.
Pańcio się zabulgotał i na razie nie ma komu kończyć. By wyładować nadmiar wkurwu i upuścić trochę pary, pańcio postanowił zrealizować kilka kolejnych pomysłów – odzysk tak zwanej szarej wody i zapragnął też posiadać odkurzacz centralny. I w tych sprawach dzwoni, domaga się kosztorysów, ofert i w ogóle robi dużo zamieszania.
Koło garażu stanął namiot/altana na meble, które trzeba z domu wynieść i zostały wyrwane trzy deski podłogowe w bibliotece, bo pańcio chce je ułożyć na strychu. Nie, że akurat te trzy, ale generalnie na strychu podłogi w zasadzie nie ma, więc trzeba ją zbudować, by tam cokolwiek wstawić.
Wyrwane deski panowie ułożyli tak, że odcięli pańcię od szafki z obuwiem.
Innymi słowy, burdel się powiększa.
Na dodatek Nastolatek (hm, czy ja rymuję…?) chyba nie najlepiej znosi już siedzenie w domu – w każdym razie wszystko je tylko raz. W sensie, pańcia coś gotuje/piecze, Nastolatek bierze jedną porcję, uprzejmie zjada, uprzejmie nic nie mówi, ale potem robi sobie makaron z czosnkiem.
W związku z tym wszystkim, pańci powiększa się frustracja i raczej nie jest kwiatem lotosu na tafli jeziora.
Nawet na pewno nie.
Na szczęście ostatnio głównie kopie w otchłaniach internetu i ma mnóstwo spostrzeżeń socjologiczno – filozoficznych, co zajmuje trochę jej umysł.
Poza tym, zaczęły pachnąć bzy u sąsiadów, bo nasze dopiero mają zamiar kwitnąć.
A takie tam szczegóły, czy mogą zirytować człowieka…?
Pańcia – Dawałeś Luckowi garnek do wylizania?
Pańcio – Aha…A co, źle wylizał?
Pańcia – nie, bardzo dobrze. A nie mogłeś mu powiedzieć, żeby przy okazji nie zeżarł garnkowi uszu?
Pańcio – …?

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 3 komentarze

Cd maszyny

Bo wiecie, oni te dziury w ziemi robią od 2008 roku. I przez te wszystkie lata raz jeden trafili na kamień i musieli wiercić drugi raz. U nas trafili na DWA kamienie, i trzy dziury wiercili pięć razy. Rzadka rzecz, nie? Mieli wszystko załatwić w jeden dzień, a wiercili od środy od siódmej rano, do soboty do zmierzchu. W poniedziałek przyjechali zabrać sprzęt i po prostu uciekli, zostawiając po sobie krajobraz wielce niechlujny.


Reszta zajęć budowlanych idzie mniej więcej z planem

… w sensie siatka, klej i teraz czekamy na pogodę do tynkowania. Podobno nocami wciąż jest zbyt zimno.
Jeśli Publisia pyta, jak pańcia to wszystko znosi, to na razie średnio. Ostatnio leży i na telefonie ogląda… aż się boję powiedzieć…
Serial taki, stary podobno. Nazywa się żena za pultem. Za cholerę nie wiem, o co kaman! Występuje tam taka dość tłusta kobita z szarymi zębami; nie powiem, energiczna i charakterna i na razie ma dwóch przydupasów, sama nie wiem, który bardziej okropny. Ale chyba ten mniej sympatyczny jest bardziej okropny. Ten drugi ma siwe kołtuny nad czółkiem i samochód. Zaznaczam, bo oni się tym na filmie nieźle rajcowali. Tym samochodem, znaczy. Wygląda jak wartburg. Samochód, nie facet. Póki co jest tam zima i kobita chodzi w zajebistej czapce, z nutrii chyba, a w tym sklepie jest nawet kawior, co pańcię bawi niesłychanie.
Równolegle oglądamy fragmenty Korony królów do tyłu. Tu z
kolei pańcia jest niezmiennie zadumiona wyobraźnią scenarzysty.
I wciąż równolegle – kanały rozmaitych wizażystów – ostatnio wpadła na małżeństwo dwóch kolesi, którzy dość długo mieli kanały osobne i się nie znali, no ale się poznali. A mówią, że internet nie łączy…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 5 komentarzy

Przybyła maszyna, która robi ping.

I dziury w ziemi. Miały być dwie 120 metrów, a będą trzy po 80. Wgłąb. W głąb?

Maszyna robi dziurę a z dziury wyciąga błotko…

…i państwo teraz są głównie zajęci pilnowaniem, by żaden kot tam nie wpadł, Abelarda pańcio na spacery nosi osobiście, a do mnie ma zaufanie. No ja nie wiem, jak długo, bo słyszałam, że pańcia mnie podkablowała, że ja przeskakuję ten strumyk, co prowadzi do jeziorka z błotkiem i odgrażała się, że będzie mnie brać na smycz! Słyszeliście, ludzie??? Mnie na smycz!!!
(foch) (i oburz)

Równolegle mili panowie z pączkami ocieplają dom…

I chyba do niego strzelają…?

No nie, ja wiem, bo słyszałam, jak pańcio tłumaczył coś o kołkach…
Taras przypomina obraz absolutnej rozpaczy a pańcio coś przebąkuje, że na taras z pewnością kasy zabraknie, co pańcię zmroziło do reszty.

Generalnie to wszystko na razie dzieje się na zewnątrz, pańcia gros czasu spędza albo w kuchni, albo okopana w łóżku, ewentualnie w pracy, a co będzie, jak panowie wejdą do środka… ?
Ja nie wiem, co ja uważam…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane Muffinki | Otagowano | 1 komentarz

Wincyj różu, wincyj!


Tak, powiem Wam, że pańci ten remont trochę już się rzuca na psychikę. Dziś najpierw oświadczyła, że w ogóle gotować nie ma zamiaru już nigdy w życiu, co nieoczekiwanie spotkało się nawet z pewnym entuzjazmem, ale tylko Nastolatka. Najwyraźniej kuchnia pańci nie spotkała się z nastolatkowym uznaniem. Potem zaserwowała tort bezowy z przeterminowanej bezy i przeraźliwie słodkiego kremu kawowego. Na drugie danie – ciasto wegańskie, z kolei kompletnie nie słodkie. Całkiem możliwe, że po prostu zapomniała dodać cukru. Albo dodała czegoś innego. W każdym razie, pańcio był uszczęśliwiony.
Generalnie, w domu jest parę szczęśliwych istot. Lucek przede wszystkim, on jest absolutnie przekonany, że całe to zamieszanie to państwo urządzili specjalnie na jego cześć. Gania dookoła domu niczym nawiedzony kucyk, a gdy Masza schodzi na dół, to gania razem z nim. Z kolei Merit i Ramzes wyspecjalizowali się w pilnowaniu robotniczych posiłków. I wszystko im jedno, czy to kanapki czy stary pączek. No a my, jak to my. Księżniczka i synuś.

Pospać nie dadzą…

Zuza ostatnio nic nie upolowała, może poza pańciową piżamą. W gnieździe. Znaczy, w szufladzie.

Zamordowałam wszystkie twoje piżamki!

Miętówka pozazdrościła i też ruszyła na polowanie szufladowe

Z tym, że tym razem zamordowane zostały powłoczki na pościel.

Nie wiem, co będzie dalej. Abelardzik wciąż przecieka…

Pańcia kupiła mu dwa nowe pampasy, tym razem na zatrzaski, bo te rzepy to o kant Abelardowej dupki potłuc. I zapas pieluch dla niemowląt do 12 kg.
Jeden rozbrykany dzieciak (Lucyfer) i drugi siusiający staruszek.
Remont.
Zaraza.
Wczoraj na nocnym spacerze zwiewaliśmy przed dzikami.
A poza tym nic na działkach się nie dzieje…

Zaszufladkowano do kategorii Ziemniaczane puree | Otagowano , , , | 1 komentarz