Niestety, pożegnajmy Kitkę, która może nie była starsza od węgla, ale na pewno pamiętała komputery Atari…

Kolejna infekcja dróg oddechowych, antybiotyk, rozregulowany żołądek i kolejna infekcja i tak od paru miesięcy. Żarty żartami, ale kot przez te medykamenty przestał przyswajać cokolwiek z jedzenia, jadł i wyglądał jak te głodujące afrykańskie dzieci. Niestety, sama kąpiel, jak wiadomo nie wystarczy, choćby pańcia pławiła kota codziennie. Faszerowanie Kitki następnym antybiotykiem rokowało bardzo słabo. Pozwoliliśmy jej spokojnie odejść we śnie.
Kitka, zwana kozą z powodu rozgłośnego meczenia, pożywiała się kilkanaście razy dziennie a resztę czasu spędzała w pobliżu miejscówki do karmienia, czujna jak pan Wołodyjowski. Zaiste, ten kot był bez dna. Od początku trochę wyalienowana, wszystko poza żarciem miała w nosie, olewała i psy i inne koty, państwa nie olewała tylko dlatego, że kojarzyła ich z puszką i napełnianą miseczką. Wybaczaliśmy starowince wszystko, łącznie ze szczaniem po kątach, bo po śmierci swojej pani miała dość trudne i samotne życie.
A to jej meczenie było słynne wśród wszystkich państwa znajomych, każdy dzwoniący je słyszał.
Śpij spokojnie, nasza staruszko, mamy nadzieję, że znowu jesteś młoda, masz piękne, lśniące futerko w ciepło złotym odcieniu i możesz jeść wszystko…

Kitka psiego żarcia też na wszelki wypadek pilnowała, nie ułatwiając psom korzystania z ich misek…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pożegnania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Niestety, pożegnajmy Kitkę, która może nie była starsza od węgla, ale na pewno pamiętała komputery Atari…

  1. Aia pisze:

    🙁
    [']
    Jak tak sobie myślę, to nie głupie by było, w pewnym wieku, zasnąć i obudzić się młodym. Kitku, oby tak się stało.

  2. tinga pisze:

    Podoba mi się plan zasypiaania i budzenia się młodym. Kitka dobranoc <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *