Rozmowy na dwie głowy, czyli bez lipy to lipa.

Małżon, (wróciwszy od barbero/fryzjera) – I on mi w końcu zdejmuje z pyska ten ciepły ręcznik i ja patrzę w lustro i …
M (dramatycznie zawiesza głos) – i kogo ja w tym lustrze widzę?
Małżonka (zawisa pytającym spojrzeniem na mężowskich ust koralach) – …no…?
Mąż (dobitnie) – Jan Kochanowski, kulson mać.
Małżonka (ocenia mężą fizys) – No, coś w tym jest.
Małżon (marząco) – Latem będę se siadywał pod lipą i tego… odpoczywał.
Małżonka (brutalnie) – Nie mamy lipy. Najbliższa u sąsiadów zachodnich.
Małżon – To lipa.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmowy na dwie głowy. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Rozmowy na dwie głowy, czyli bez lipy to lipa.

  1. ~tinga pisze:

    „Satyr albo dziki mąż” Kochanowskiego jako inny kierunek zamiast lipy i lenistwa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *