Ziemniaczane puree o kolejnej kapce i tłoku po pańciowej stronie łóżka.

Cóż, pańcia ma fazę na kapy na łóżko. Ma też talent do trafiania na tak zwane okazje. Tym razem ustrzeliła na wyprzedaży w necie taką oto

Oczywiście, ta szalona para, czyli Abelardzik i Mufka natychmiast musiała ją wypróbować, tę kapę.

A nawet bardzo wypróbować.

Na razie kapa zdała egzamin. Ten i kilka kolejnych.

Tymczasem z zupełnie innej beczki.

Budzi się pańcia rano, jakoś jej niewygodnie, trochę zamieszania z kołdrą, gdzie nogi, gdzie nogi, cóż widzą jej piękne oczy? Tak, gdzieś tam są jej nogi. A przynajmniej jeszcze wieczorem były.

No co się tak gapicie, ruszcie swoje dupki, bo nie wstanę na wieki wieków… (perswazja łagodna)

Ale czy aby na pewno?

Nie, kurwa, nie na pewno, mam owszem dzień wolny, ale około 14 to już jednak bym wstała! (perswazja brutalna, połączona z wierzganiem. Dodatkowo pańcia musiała zdjąć z głowy Celinę a z popiersia Generała).
Pańcia uważa, że nawet trzymetrowe (wszerz) łoże by nie pomogło.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ziemniaczane puree i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Ziemniaczane puree o kolejnej kapce i tłoku po pańciowej stronie łóżka.

  1. ~Mefi pisze:

    Ale po co wstawać jak jest wolne a wszyscy grzeczniutko śpią z Pańcią???

  2. ~Aia pisze:

    Piękna narzuta!
    I zwierzęta narzutowe też 🙂

  3. ~tinga pisze:

    Kolejna kanapowa historia z małą, stanowczo za krótką historią Gienka. Zrzucanie z popiersia Generała to tyle co anemiczny kotecek napłakał – prosimy o więcej.
    Ciotka fanka!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *