O tym, jak pańcia dowiedziała się że istnieje coś o nazwie „baby shower”

Ciekawy zwyczaj, droga Publisiu. Dzięki niemu pańcia spotkała osobę przynajmniej centymetr niższą od siebie!
…A z kocykami dla Emmy było tak. Najpierw pańcia zrobiła jeden. Poszedł szybko, więc zdawało się pańci, że chyba jest zbyt gruby. Nabyła kolejną włóczkę i zaczęła drugi. W trakcie przestał jej się podobać, zatem niewiele myśląc zamówiła kolejne kolory włóczki. W tej chwili skończyła ten co się nie podoba, ten za gruby wezwana na konsultację rodzina oceniła jako wcale nie za gruby, a włóczkę na trzeci pańcia przerabia na kwadraty, bo pomysł ma całkiem nowy. Z tym, że pańcia może z trzecim nie zdążyć, bo zapakowana w synowej dzidzia szaleje jak na karuzeli.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na O tym, jak pańcia dowiedziała się że istnieje coś o nazwie „baby shower”

  1. ~Walabia pisze:

    Rozmnażać się nie zamierzam, ale kocyk w kwadraty chętnie przygarnę 🙂

    • Megana pisze:

      Będę miała na uwadze koło następnej gwiazdki. Bo skoro nie dla potomka, to raczej powinien być duzy, nie…?

  2. ~JoasiaS pisze:

    Chwała Ci, Meg, żeś uznała kocyk za stosowny prezent. Gdy dowiedziałam się, że najpopularniejszym prezentem na tę okoliczność jest tzw. tort z pieluch, z trudem opanowałam odruch wymiotny… I nieważne, że te pieluchy przecież nowe 😉

    Życz młodej mamie szczęśliwego rozwiązania 🙂

    • Megana pisze:

      Kocyk to pomysł mojej siostry. Na początku chciałam ją lekko za to poddusić, ale potem odkryłam, że wciąż lubię dłubać na szydełku, że to się da robić przy oglądaniu biathlonów i innych takich i że teraz wybór włóczek jest zapierający dech…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *