Wieści o Dziubasie ciąg dalszy, choć bardzo mu przykro, że nikt się nim nie zachwycił.

Otóż z internetami oszaleć można. Ale spuszczając zasłonę na skład mieszanki zalecanej dla piskląt szpaczych (ciekawe, skąd szpacza mama bierze mąkę kukurydzianą, glukozę i vitaral) to w końcu doczytałam się, że:
„Po opuszczeniu gniazda młode ptaki są początkowo niezdolne do latania. W ciągu dnia pozostają cicho w ukryciu na ziemi. Rodzice dzielą między sobą pisklęta, którymi się opiekują[55]. Jeśli samica rozpoczyna budowę nowego gniazda, opieka nad młodymi spada wyłącznie na samca[73]. W wieku około 18 dni młode potrafią już latać. Po 19 do 32 dniach stają się samodzielne. W wieku 7 do 8 tygodni młode opuszczają terytorium swoich rodziców[55].”

I dalej:
„W ludzkich osiedlach wiele młodych po opuszczeniu gniazda pada ofiarą ruchu ulicznego lub kotów[78].”

No i jakby się zgadza. Za płotem, na niezamieszkanej działce niewątpliwie jest Dziubas 2, bo widzę, jak rodzice tam latają, zresztą, słychać go. Zauważyłam to, jak jedno z rodziców pogoniło lotem ślizgowym Miętówkę. Może Dziubas 2 jest dostatecznie daleko, by ocaleć, ale Dziubas pierwszy, kilka metrów od domu w którym mieszka sześć kotów, raczej szans by nie miał. Nasze koty w większości są stare i leniwe, ale Miętówka ma już jednego ptaszka na sumieniu, a Barbuś z zamyślenia bardzo szybko przechodzi do czynów. No i nikt mi nie wmówi, że taki wielki, oczojebny, żarówiasto żółty dziób jest elementem maskującym i żaden kot go nie zauważy.
Z tego cytatu wynika również, że wpychanie kosa do gniazda też nie ma sensu.
Pańcio dziś przetrenował karmienie Dziubasa, histeryzując, że na pewno odgryzie mu palec i na razie odmawia mordowania i przyrządzania ślimaków do konsumpcji.
A tu jak na złość, pod żadnym kamieniem nie ma nawet pół dżdżownicy, ani nawet wija.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na Wieści o Dziubasie ciąg dalszy, choć bardzo mu przykro, że nikt się nim nie zachwycił.

  1. ~tinga pisze:

    Zauważyłam kątem oka Dziubaska, co Ty myślisz, że ja nie mam kąta oka 😉

    Jak to człowiek pożytecznych rzeczy może się dowiedzieć o takich popierdkach małych. Pozostaje życzyć szybkiego wyfrunięcia z wiadra i samokrojących się ślimaków.

  2. ~morelowa pisze:

    Och, zauważyli i się zachwycili, choć nie lubią jak młode siedzą na ziemi , z powodów jak wyżej.
    A siekane jajko, albo zeskrobana wołowina? Może upewnij sie forumowej Pleiades, albo na wątku ornitologicznym? Lepsze to chyba niż mordowanie ślimaków i dżdżownic..

  3. ~Gosia pisze:

    Awww <3
    Paweł przyniósł raz ze spaceru też takiego gnojka, ale nieopierzonego golasa… Nocy nawet nie przeżył 🙁 Gruchnął z gniazda na chodnik, to pewnie jakieś obrażenia wewnętrzne miał…

  4. ~Hańka pisze:

    Pisząc o odniesieniu „na miejsce znalezienia” nie miałam na myśli gniazda, bo to czas opuszczania gniazd przez podloty. I obsługi przez rodziców POZA gniazdem. Ludzie często zabierają takie pisklaki, mylnie sądząc, że są opuszczone.
    Jesteś pewna, że to szpaczek? Bo piszesz o gnieździe a szpaki to dziuplaki…

  5. ~Hańka pisze:

    Acha, chyba oślepłam całkiem, bo zdjęć do zachwycania się pisklakiem nie zauważyłam

    • Megana pisze:

      Bo było tylko jedno, a najwyraźniej nastawiłaś się na hurt. Podziwiaj w kolejnym poście. Tam o zabraniu też jest.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *