Anemik po koksie. A może tylko po wytarzaniu się w piachu.

Wkurwiony na państwa po każdej kroplówce coraz bardziej. Bo państwo doświadczeni są – robią kroplówki znienacka. Żadnej regularności, wiedzą, że o ustalonej godzinie kotecki znikają, a jak się przesunie godzinę, to znikają o świcie ustalonego dnia.
Nie z nami takie numery, Eugeniusz!!

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Anemik po koksie. A może tylko po wytarzaniu się w piachu.

  1. ~Kotkins pisze:

    Megano on ma pnn? Jeśli znosi to źle to jaki to ma sens? Ja już nie płuczę kotow z pnn. Jakość życia jest ważniejsza od długości.

    • Megana pisze:

      Zdiagnozowanego nie ma. Nie tyle go płuczemy, co nawadniamy. Problem jest też z wątrobą. Ale póki je i ze mną śpi…

  2. ~Kotkins pisze:

    Ciężka sprawa. Zawsze to trudna decyzja. Wiem bo sama musze za chwilę…

  3. ~tinga pisze:

    Przycupniemy na koksie w klubie anemików. W kupie raźniej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *