Komunikat krótki numer dwa.

Pańcio dziś samodzielnie zapakował i mamcię i Gienia do samochodu – Genka musiał wydobywać spod łóżka – i wrócił z całą siatką kroplówek, plus Renal, plus Ipakitine dla Phoebe.
Oesu, najtrudniejsze to karmienie. Nie mam pojęcia, jak ci co powinni jeść to co powinni mają to jeść, a ci co nie powinni tego im wyjadać, mają tego nie jeść.
W obecnej sytuacji lokatorskiej jest to jeszcze bardziej skomplikowane jak to zdanie.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ziemniaczane komunikaty krótkie i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Komunikat krótki numer dwa.

  1. ~tinga pisze:

    Renal u as zrobił krótką, ale oszałamiającą karierę. Przez miesiąc było omnomnom, ale potem padnę, a nie zjem i tak zostało. A usiłowanie karmienia osobno, z naciskiem na usiłowanie dawno mi przeszło. Szaleństwo pod tytułem: zje, nie zje, zjadło, cholera które zjadło, Lalka zostaw, Smerf jedz w końcu, zostaw masz swoje, poszedł do swojej miski, ty paskudo, dobra kicia, no żryj cholero ile można czekać! I tak dalej w tym stylu.
    Oni też się już trochę przyzwyczaili, że to drugie nie je wołowiny z Kobe i odpuścili. A ja czasem mówię trudno, bo i tak większość tych lekarstw idzie się bujać, ale co zrobię. Szlag ich bogu dzięki nie trafia, a i mnie jakby mniej 😉
    Za to kroplówek byśmy się chętnie nauczyli, bo latanie do weta jest raz, że kosztowne a dwa czasochłonne jak cholera.

    • Megana pisze:

      No właśnie…
      Kroplówki są proste, mowa ofc o tych podskórnych.
      Ja siadam na wysokim stołku ze zwierzem na rękach a pod szafką kuchenną. Teżet wiesza na uchwycie szafki woreczek z oprzyrządowaniem, wkłuwa się pod skórę i jedziemy. Trzeba zazwyczaj pilnować, czy gdzieś nie ciekniemy i ten wężyk trzymać.
      Jak zwierz dość spokojny a Teżet na wyjeździe, w jedną osobę też się da.

      • ~tinga pisze:

        U mnie jedna osoba i boję się że mi ręki zabraknie. A kotko grzeczny u weta, za to w domu ma 10 łap, 3 paszcze i głos tenora operowego 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *