Rozmowy na dwie głowy! czyli obcujemy z demokracją i niechcący też z ludźmi Sztuki.

Meg i jej Teżet stoją na ulicy Wiejskiej w Warszawie w celach wiadomych. Dookoła stoją inni, a jeszcze inni przepychają się w różnych kierunkach.
Znienacka, wprost na Meg przepycha się pan Materna. W pierwszej sekundzie Meg za cholerę nie mogła sobie przypomnieć jak panu Maternie na imię, więc tylko potężnie szturchnęła Teżeta, by spojrzał we właściwym kierunku, ale kiedy za panem Materną przepchnął się pan Zborowski, Meg zdążyła zebrać myśli i wydać radosny okrzyk – Dzień dobry, panie Wiktorze!
P.Zborowski (uprzejmie) – A, dzień dobry, dzień dobry!
Starsza Pani z tyłu – Panie Wiktorze, to pan też jest gorszego sortu?
P. Zborowski (ma stosowną plakietkę w klapie) – No co zrobić, droga pani, tak wypadło…
Meg (trochę do Starszej Pani, trochę do pana Zborowskiego) – Ale człowiek znowu się czuje, jakby miał dwadzieścia lat, c’ne?
Tłum, jak na zawołanie, zaczyna skandować „So-li-darność! So-li-darność!
P Zborowski (z niejakim żalem) – No… a my, niestety, musimy lecieć do pracy…

Z licznych transparentów dzisiejsze internety wygrywa ten

oraz

Megana plus Teżet pozdrawiają spod sejmu

Ten wpis został opublikowany w kategorii Rozmowy na dwie głowy i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Rozmowy na dwie głowy! czyli obcujemy z demokracją i niechcący też z ludźmi Sztuki.

  1. ~Walabia pisze:

    Protestuj i za mnie, gdy ja nie mogie 🙁

  2. ~tsultrim-morelowa pisze:

    Właśnie w rozmowie w tokfm jeden pan powiedział, że udział w demonstracji biorą różni ludzie, m.in. tacy, którzy bronią swoich przywilejów itp. Ty Meg, te przywileje posiadasz w dużej ilości, pewnie? 😉
    Ja też – więc bardzo żałuję, że nie mam możliwości wzięcia udziału 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *