Kryzys, Ramzes, Dżizys i zawał pani Lipton.

Mamy poważny kryzys.
Szczęście w nieszczęściu – ZPo akurat musiał lecieć na Wyspy i nie miał kiedy się wyżyć.
Cóż się stało, zapyta Publisia.
Ano, otóż synuś uchodźca naszczał na panią Lipton.
Pani Lipton dostała zawału, a konkretnie zwarcia i warczała, aż zemdlała.
ZPo rozebrał ją na części i długo w noc suszył drugim odkurzaczem.
Nie wiem, co dalej, bo o świcie musiał wyjechać, by zdążyć na lotnisko do Modlina, a ja udawałam, że śpię. Panią Lipton gdzieś schował…
Z lepszych wieści – mamunia ma niedomykalność zastawek, ale nie ma przeciwwskazań do znieczulenia i operacji.
Jeszcze usg w kwestii przepuklin.

Jakby droga Publisia mogła zanieść modły do dowolnie wybranych bogów, by ManUtd wygrał ten cholerny mecz, bylibyśmy wdzięczni…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Kryzys, Ramzes, Dżizys i zawał pani Lipton.

  1. ~tinga pisze:

    Coś mnie ominęło, co to pani Lipton? Bo tylko z „Pan wzywał, Milordzie” mi się kojarzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *