Ratunku, słoniocy albo fachowej porady!

No ludzieeee, ja pierdolę, że się wyrażę kolokwialnie, poradźcie coś!
Troje dorosłych ludzi nie może sobie poradzić z psem wielkości Ziemniaka by ubrać go w szelki.
Podczas interwencji był chyba w szoku, bo dał się złapać i nawet wziąć na ręce, ale teraz szaleje ze strachu.
Nie chcemy stosować jakiejś mega przemocy, bo kurde, rozumiemy, że jest zestresowany na maxa, zdenerwowany, boi się o mamusię i boi się w ogóle wszystkiego. Ale na jutro jestem umówiona z nim do weta, bez szelek i smyczy nijak nie pojedziemy.
Nie przeniosę ich nawet do budy za płotem.
Psinek ma tysiąc zębów i robi z nich użytek nie na żarty. Nie szczepiony, nie odrobaczany, nie socjalizowany. Od lat z mamusią przy boku.
W takich oto pięknych okolicznościach przyrody zresztą:
(fotki musiałam usunąć z przyczyn o których ew na priv)

Ale – przyznajmy – przynajmniej oboje byli karmieni.
Chyba, Houston, mamy problem…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

9 odpowiedzi na Ratunku, słoniocy albo fachowej porady!

  1. ~K. pisze:

    Może spróbujcie go jakoś podejść? Jakiś smakołyk czy kawałek kiełbaski? Na pewno jest wystraszony i tym trudniej będzie, ale trzeba cierpliwości i stopniowo co jakiś czas coś mu podrzucać żeby poczuł, że może wam zaufać 🙂

  2. ~Gosia pisze:

    A wizyta domowa w ostateczności?

    Na temat warunków nie powiem nic, bo mi mowę odjęło… :C

  3. ~tsultrim-morelowa pisze:

    Jezu….. Jakżeś to miejsce wynalazła?? Jak psiury wyglądają i mają lat?

    • ~tsultrim-morelowa pisze:

      a, no i.. pewnie się nie da bez jakiejś siły, jeśli trzeba szybko i nie ma jak czekac aż się oswoją. Może taka siatka do łapania? A potem coś na nerwy? [sobie ew. też ]

  4. ~Aia pisze:

    Podchodzi w ogóle do ludzi? Można pogłaskać? Je z ręki?
    Nie czekawszy na odpowiedzi, to chyba najbezpieczniej było by jednak zamknąć go w psim transporterze, bo nawet jeśli go przyodziejesz w szelki, jeśli niezsocjalizowany, to będzie się wyrywał i walczył o życie… Jeszcze się wyplącze i pójdzie w długą.
    Jeśli wizyta u weta nie jest niezbędnie natychmiastowa, to poczekać. Postawić otwartą klatkę z posłaniem w środku, niech się zadomowi i do niej przyzwyczai.

  5. ~JoasiaS pisze:

    O psach nie mam pojęcia, więc nic mądrego nie powiem, ale na widok warunków serce mi stanęło z przerażenia. Jezus, to jest nie do uwierzenia!!!! 🙁

  6. ~Kotkins pisze:

    Ja bym zabierała zaraz. W koc i do transportera. Tam dalej zostać nie może. U weta dostanie „na spokojność”. Meg Ty ich bierzesz do siebue z mamcią? Kłopoty będą jak mniemam…

  7. ~Gosia pisze:

    I jak i jak i jak?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *