Puree o konieczności lub poczuciu obowiązku z tzw du…y, o piwach smakowych, o książkach po latach i o piosenkach po latach, a także niusy z pralni.

Otóż pańcia się zapytowywuje, drogie ciotki – choć nie wie już, czy pluralis jest tu na miejscu, bo wygląda na to, że czyta nas głównie morelcia (a nie, pojawiła się i druga ciotka…) czy też tak macie – odkąd jest internet i ten tam świat i masa ciekawych rzeczy w zasięgu kliknięcia – to czy macie takie poczucie, że MUSICIE, po prostu musicie przeczytać, zobaczyć, sprawdzić, posłuchać, wdać się w dyskusję, udzielić porady, zostawić komentarz – i to wyczerpujący, bo na przykład na Mirriel innych nie przyjmują, zresztą, ulubione autorki i tłumaczki pańciowe na inny komentarz nie zasługują? I nie mamy wcale na myśli wyłącznie fb. Pańcia ma sporo ulubionych blogerek, ulubionych stron na fb, ulubionych forów (na jednym nawet jest supermoderatorem!) i jak to wszystko by chciała przeczytać, to musiałaby siadać do kompa nie o dwudziestej, tylko zaraz po pracy najlepiej, albowiem około godziny 21 z kolei włączamy komunikator i – mamy na nim najlepszą netową koleżankę, z którą codziennie od 12 lat zamieniamy choć parę wyrazów, mamy wszystkich tych sprytniejszych z forum winiarskiego, który domagają się porady indywidualnej, a teraz ponownie wznawiamy kampanię RPG, co pańcię cieszy i stresuje jednocześnie. Bo to masę czasu pochłania jednakowoż, a czasem i nerwów.
Czy wspominałem o pańciowej poczcie mailowej…? Nie? No, to takoż posiada, oczywiście. Poza tym szuka komody, lubi czasem coś kupić na jakimś bazarku, albo – o zgrozo – policytować na allegro.
A teraz pańci w głowie coś gra. Konkretnie wszystkie smyczki z wielkiej symfonicznej orkiestry i powiedzcie mi proszę, jak znaleźć to co gra, nie sprawdzając na YT wszystkich po kolei wielkich symfonii?
Zmierzając do jakiejś konkluzji, jeśli pańcia zaniedba coś z tego wszystkiego co powyżej, to ma jakieś irracjonalne poczucie winy i takiej niewygody emocjonalnej.
W piątki nie, piątki są nieinternetowe i na szczęście to się w jestestwie pańci utrwaliło.
W sprawie reszty dni tygodnia pańcia prosi ciotki o wsparcie mentalne.

Dobra, to teraz coś z zupełnie innej beczki.
Otóż pańcia bywszy w Lidlu, pod wpływem jakiejś straceńczej odwagi zakupiła (razem z sąsiadką, żeby nie było, że sama jest taka ambitna)- różne piwa smakowe. I teraz może się z pt publisią podzielić wrażeniami.
Otóż Okocim się broni, zwłaszcza malinowe. Limonkowe może być, grejfrutowe tylko dla wielbicieli grejfrutów.
Browar Argus – malinowe – niezłe, dokładnie takie, jak w każdym pubie.
Browar Fortuna. Ekhem. Pańcia spróbowała mirabelkowe – o matko, o matko, pomijając już fakt, że nie wierzy w mirabelki. Społeczeństwo mirabelkami z uporem nazywa to co tak naprawdę jest ałyczą, mirabelki w naszym kraju są raczej rzadkością. Ale jeśli nawet – odradzamy stanowczo. Bardzo stanowczo. Piwo tegoż browaru wiśniowe – też nie, ale przynajmniej nie odrzuca.
O dalszych próbach będziemy pt publisię informować. Po co pt publisia ma się uczyć na własnych błędach, skoro może na pańciowych.
Z kolejnej beczki.
Pańcia w książkach po Tacie znalazła „Rodzinę Połanieckich” To ciekawe, że nigdy nie posiadała tego na własność i dlatego ostatni raz czytała to mniej więcej 25 lat temu. Teraz postanowiła sobie odświeżyć, snując jakieś rzewne wspomnienia ewentualnie.
I o.
Bardzo o, a nawet O?
Ludzie, co to ma być? Fanfik jakiś z ilością słowa „kocham” (w odmianach) przekraczającą nawet pańciową odporność? Amatorski traktat filozoficzny o obowiązkach małżeńsko/narzeczeńskich?
No o… omujborze, omujborze szumiący.
Kolejna beczka – w kwestii Yang i Ying nastąpił przełom. Miętówka śpi teraz na oknie w naszej sypialni, konkretnie na moich koralikach…
mietowka-sypialni

A Eugenia też na oknie, ale dalej w pralni.
eugenia-pralnia-okno

Obie panny były już na dworze, Eugenia obleciała dom dookoła i chyba entourage jej się nie spodobało, bo potem cały dzień nie wychodziła z budki. Miętówki nie było z godzinę, ale jeszcze tego nie uznajemy za ostateczny sprawdzian wejść/wyjść.

Matko jedyna moja, lecę grać, reszta innym razem, drogie ciotki, zwłaszcza reszta o piosenkach sprzed lat…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Ziemniaczane puree i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

0 odpowiedzi na Puree o konieczności lub poczuciu obowiązku z tzw du…y, o piwach smakowych, o książkach po latach i o piosenkach po latach, a także niusy z pralni.

  1. ~Walabia pisze:

    Znaczy ja czytam każdy wpis, tak jak czytałam na miau, ale nie mam wewnętrznego przymusu (a tym bardziej zewnętrznego), żeby zostawiać komentarz pod każdym wpisem. Dotyczy to także fb i innej maści for. Kiedyś miałam, ale dorosłam… w tej materii dorosłam, bo w innych różnie… I okazało się znienacka, że moja psyche ma się lepiej i czasu ciut mi przybyło. Czego Ci Siostro bez okazji życzę 🙂

  2. ~Słupek pisze:

    Też czytam! Tylko czasami hurtem…
    Co do „Rodziny Połanieckich” to od lata powtarzam, że za właśnie tę powieść Sienkiewicz powinien literackiego Nobla dostać. Tyle stron o NICZYM! I Marynia, która się spłoniła, bo się brzemienną poczuła… (no, jakoś tak to było – to nie cytat).

    Miętówka jest lekko w brązie? Czy to tylko taki odblask?

  3. ~tinga pisze:

    Gniot jest, ale staram się tłamsić, tę no asertywność budować, pokusom nie ulegać, nie dać się zwariować po prostu 🙂 Dla mnie YT i seriale największymi czasożercami… Ciotka winna się cieszyć monogamią być wierną jedynemu Sherlockowi, dobrze radzę! Jak zaczęłam zdradzać Doctora Who to się źle skończyło, ukochani się zmieniają w nieprzyzwoitym tempie 😉
    A z innej beczki -> piwa nie lubię, Generałową Gieniusię wręcz przeciwnie, urocza w swej wrogości, pacyfikacji stada gratuluję, aaa i kredensu 🙂

  4. ~Carmen pisze:

    A gdzież Ty jesteś supermoderatorem?
    To jakieś fajne forum musi być.
    Albo nie, lepiej nie mów, lubię resztki swojego czasu spędzać czasami poza netem..
    A Miętówkę to może odrobaczyć? Podobnież robaki mogą mieć coś wspólnego z brązowieniem futerka.
    Uściski dla Gieniusia!

  5. Megana pisze:

    Hehe, na winiarskim… różnie na nim bywa, to ogromne forum i nie ja tam rządzę…
    Ja tam głównie sprzątam.

  6. ~Tsultrim-morelowa pisze:

    No, proszę , jak sie ciotki uaktywniły 🙂 Ale toż przecież wiadomym było, że czyta całe stado ludzi, tylko pisać nie ma jak/co/kiedy itd.
    To jest chyba jeden z dwóch blogów na jakie zaglądam. Czasem ktoś podeśle coś miłego, przeczytam, nie przywiązuję się. Chyba inny rodzaj zajęć i zainteresowań – poza zwierzętami :). Moje – te zainteresowania – sie oczywiście plączą w internecie i korzystam jak potrzebuję poczytać.
    Piwa nienawidzę od zapachu począwszy, a do Połanieckich to by mnie musieli batem albo więzieniem zachęcić. Więzieniem w sensie nic innego do czytania by nie dali 🙂
    Megana, a na spanie trochę! czasu znajdujesz? Bo, to, wiesz , na zdrowie dobrze robi 🙂
    Jak szczurcie?

    • ~Tyiga pisze:

      No dokładnie, poczytam jak czegoś szukam. Mam okresy, że w parę miejsc zaglądam regularnie (wiąże się to głównie z pogodą i porą roku – jak mogę to siedzę na działce lub szlajam się rowerem po okolicy). Ale szybko wyleczyłam się z poczucia obowiązku jeżeli chodzi o monitorowanie wszystkiego.
      Co do gier – gram w Setlers 🙂 a Ty?
      Piwa smakowe toleruję Gingers lub Reds jabłkowy gdy mi się mocno pić chce. I jeszcze niektóre jabłkowe czy cytrynowe, ale nie pamiętam które. Moja Miśka lubi eksperymenty (od 2 lat pełnoletnia to szuka swojego smaku 😉 i kupuje jak coś nowego się pojawia ale z małymi wyjątkami nic nam nie podchodzi – jak dla mnie większość leci płynem do mycia naczyń.
      Za to robię nalewki 🙂 i ajerkoniak 🙂 to lubię i na forum winiarzy zaglądam, choć na stawianie wina brak mi miejsca.
      Aaaa, i cydr ostatnio odkryłam! – jak dla mnie smaczny.

      • Megana pisze:

        No proszę, właśnie dziś zrobiłam w nalewkach porządek w sensie poustawiałam rocznikami i muszę wzmóc spożycie, bo rocznik czternasty już mi się nie zmieści, a ładne parę litrów czeka na skomponowanie ostateczne i umieszczenie do dojrzewania. Więc chyba na razie piwa sobie odpuszczę. Cydr jest zazwyczaj pierwsza klasa, może w tym roku się porwę – odkryłam, że przez lata nazbierałam sporo stosownych butelek.
        W kwestii gier – gram w RPG – mamy z naszym Mistrzem Gry system absolutnie autorski, to jest genialny MG i żebym to ja miała czas…! by te nasze kampanie w różnych światach przerobić na powieści to już dawno byłabym milionerką. Nawet, jeśli podzieliłabym się z MG zyskami…

        • ~Tyiga pisze:

          Och, takie RPG to nie moja bajka. Co do nalewek – podziwiam, my co nie spijemy to nam rozdrapią znajomi i rodzina 🙂 ciężko z czymś doczekać nowego sezonu 🙂

    • Megana pisze:

      Jagódki szaleją…
      z założenia 4,5 godz snu musi styknąć…

  7. ~Tyiga pisze:

    Te dwie kotki mają kolory tak jak moja para 🙂
    Tylko u mnie czarny to kocurek, ale słabo się tolerują z kotką :/
    Nawet spojrzenie Eugeni – wypisz wymaluj moja kota….

  8. ~Siean pisze:

    Ale Eugenia się patrzy… Ops!
    Co do piwa, to pozwolę sobie zauważyć, że moim skromnym zdaniem wiśniowe z zasady jest sknocone, bo syntetyczny smak wiśniowy z samą wiśnią ma niewiele wspólnego, a za to sporo z cyjankiem. Tak przynajmniej mi zalatuje. A o reszcie smaków dobrze wiedzieć, co by kiedyś pomyłki nie zaliczyć.
    Choć i mi tak tylko zwykłe Karmi wchodzi…
    Co do czasu netowego, to się zgodzę… Doba jest niekiedy stanowczo za krótka, więc łatwiej mi zajrzeć tutaj, niż produkować się na Miau. Zresztą, nawet czytać Miau nie mam czasu. Mirriel niestety już też.
    Ale nic to, da się przetrwać.
    A co do Sienkiewicza, to faktycznie – Nobel za wyprodukowanie czegoś takiego mu się bardziej należy niż za Quo vadis – tam była i akcja, i dramat, i humor.

  9. ~Aia pisze:

    Ja też nie czuję przymusu do codziennego pisania. A nawet więcej, nie chce mi się 😐 Zajrzeć i sprawdzić czy ktoś, coś to i owszem, ale odpowiedź odkładam na później, a potem mija później i robi się potem…

    Eugenia ma zaiste niecodzienne spojrzenie. Nawet powiedziałabym nocne. Strach By taka w ciemnej uliczce Ci drogę przebiegła…

    Piwo wiśniowe brzmi 🙂 szkoda, że taka recenzja słaba… Ale od piw wolę wiśnie, to może i lepiej.
    Mirabelki – od zawsze mi wpajano :> – że są trucizną, bo rosną w mieście, na smogu 🙂 I jakoś do tej pory nie znam ich smaku, tylko jak są jeszcze malutkie, twarde i zielone…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *