Przykro i straszno, ale są i dobre wieści, a to dzięki brutalności Juniora.

Straszno i śmieszno, a może raczej faktycznie przykro – to na porzuconym wątku, zbieram się odpisać, choć niesporo mi idzie. Na Jowisza, jak ja nie lubię pyskówek. :/
Ale z innej beczki – Junior wrócił i stosuje do Yang i Ying metody bezpośrednie i brutalne. Schwytał Miętówkę i rzucił na łoże, w pierwszej chwili chyba myślała o ucieczce…
brutal3
… ale tak naprawdę to straszny pieszczoch jest, ta Miętówka nasza.
brutal1
I zaraz się rozkrochmaliła.
brutal2
Oczywiście, to, że to Miętówka, a nie Kocioł, czy Celina to musicie uwierzyć na słowo. Choć na pierwszej fotce widać Kociołka na posłanku Ziemniaka.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

0 odpowiedzi na Przykro i straszno, ale są i dobre wieści, a to dzięki brutalności Juniora.

  1. ~Kropkaa pisze:

    Chyba jej się to podoba , lubi brutali 🙂 ? Powiem szczerze , że czekam aż coś odpiszesz w sprawie zagubionego psa,. Tyle się tego chcąc nie chcąc naczytałam, nie chodzi o pyskówkę ale o 'dobre imię „

  2. ~Nemi pisze:

    Też myślę, że lepiej odpisać. Ja będę Cię wspierać z całych sił, jakby co. Naszym bliskim znajomym też pogubiły się psy – bez ich winy. Siostra Balcia znalazła się dopiero po roku, pomimo, że niebo i ziemia zostało poruszone i były komunikaty w mediach. Znalazła się przypadkiem, już po ustaniu poszukiwań. Sunia koleżanki, w ogóle się nie znalazła, pomimo, że też szukali.

    Trzymaj się i nie martw 🙂

  3. ~pozytywka pisze:

    z Juniora to niesamowity koci szaman jest, c’nie?

    co do sprawy (i osoby) przez którą porzuciłam miau, nie mam nawet siły wypowiadać się publicznie
    com miała rzec, to żem naskrobała prywatnie
    a i tak zaraz zawału dostanę

  4. ~Tsultrim-morelowa pisze:

    Przeczytałam. Nie ma pyskówki 🙂 – jest spokojnie, klarownie i wyczerpująco, co jest pewną sztuką, biorąc pod uwagę 'wrzącą lawę' pod spodem.
    Źle, że zwierzęta się gubią. Szalejąca wyobraźnia od razu podsuwa mi różne tego zgubienia skutki. Ale nie da się przewidzieć wszystkiego, no, nie da się.

    Ale, ale!! Gdzie jest Ziemniak? Gdzie jego relacje, do których się zobowiązał???

  5. ~Aia pisze:

    Czasem kobieta od mężczyzny potrzebuje poczuć, by z nią tak „za szmatę i o ścianę”.

    Meg, w pyskówki się nie daj wciągnąć. Po prostu odpisz, wyjaśnij co zostało zrobione, by rozwiać wątpliwości. Cała sprawa z Borysem, dla mnie jako osoby postronnej, jest bardzo chaotyczna, najwięcej jest krzyków, że go nie ma, że nic się nie robi, a brak mi wypunktowania w jednym miejscu, co zostało zrobione… Współczuje sytuacji. Szukać zwierzaka nie jest prosto (wiem coś o tym), człowiek napotyka dużo utrudnień na swojej drodze (chociażby permanentne zrywanie ogłoszeń). Szczególnie takiego, który Cię nie zna i nawet na wołanie nie zareaguje. Dodatkowo pies może teraz specjalnie unikać ludzi, po tym, jak go schwytano wbrew jego woli, przewieziono do obcego miejsca i „uwięziono”. Nadzieja, moim zdaniem, w tym, że trafi do jakiegoś schroniska…

    • Megana pisze:

      Dokładnie, on nie podejdzie do nikogo, moim zdaniem. Ale jak napisałam to swojego czasu na fb, to mi Kinnia odpisała, że wystarczy, że go przytrzymam na miejscu do jej przybycia. No super, tylko jak go przytrzymać???
      W ogóle do pewnego czasu pisałam na fb na borysowym wydarzeniu co robię, ale ewidentnie byłam ignorowana, więc zaprzestałam.

      • ~Aia pisze:

        Widziałam wpisy na fb. Jakoś na początku weszłam tam, by zobaczyć, co się dzieje, że robi się niesmacznie. I właśnie po tym zdziwiły mnie uwagi, że jakoby nic nie robisz i zupełnie nie interesujesz się sprawą zaginięcia. Odniosłam zgoła odwrotne wrażenie..
        Trzymaj się. Zostało wyjaśnione (uważam, iż należało się), poparte dowodami (fb), więc kto chce dojść do prawdy, może teraz to sobie sprawdzić.

        Pozdrawiamy z Kajetanem

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *