Pożegnajmy weterana wszelkich bitew, Generała Eugeniusza…

…który tak naprawdę był stuprocentowym pacyfistą i bezwzględnym przytulakiem.
Celem życia Gienia był kontakt z pańcią. Choćby kawałkiem łapy na byle którym kawałku pańci.
Urody nienachalnej, usposobienia filozoficznego. Uparty w kwestii szczania w miejscach niedozwolonych, ale rozbrajający różowym noskiem i usteczkami, o podusiach łapek nie wspominając.
Niedomagał już jakiś czas, a w ostatnich dwóch tygodniach ewidentnie przegrywał walkę z nerkami. Nie chcieliśmy dobijać wiernych fanów Genka, ale nawet generałowie wiedzą, kiedy trzeba się poddać.
Gienio zostanie pochowany z przedprzedostatnim szczurciem…


Gienio z Miętówką. Zimą nie ma jak pudełko przy ścianie kominowej…

PS. Pańcio wstawił oba filmy. Z Luckiem i Maszą i świąteczny z Emmą. Prosimy o znak, czy działają.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pożegnania i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na Pożegnajmy weterana wszelkich bitew, Generała Eugeniusza…

  1. tinga pisze:

    A weszłam sobie obejrzeć filmik ku pokrzepieniu serc.
    Po prostu ryczę 🙁
    Geniutek był moim słoneczkiem, wszystkie wiadomości o nim bawiły mnie do łez, opowiadałam o nim czasem jak o swoim kocie.
    Żegnaj mój bohaterze, anemiku ulubiony, niech Twój różowy nosek odpoczywa spokojny.
    [i]

  2. kciuk pisze:

    Smutne 🙁

  3. Carmen pisze:

    O nie 🙁
    Jak smutno 🙁 Ulubiony kotek, ostoja spokoju, mistrz drugiego planu.
    Cieszę się, że miałam okazję go poznać i pogłaskać, i dzięki Meg, że zgodziłaś się dać mu dom i pozwolić się adorować.
    Do zobaczenia Gieniusiu!

  4. Aia pisze:

    :'(
    Gieniutku..

    Filmy, działają. Emma ma bardzo długie włosy! A Masza robi Wam fosę, jak na prawdziwy zamek przystało i „geriatria” mogła się mianować królewską czeladką.

  5. alma_uk pisze:

    Przykro mi z powodu Gienia.

  6. JoasiaS pisze:

    Przykro mi, Meg… 🙁

  7. gossam pisze:

    Mój ulubiony mistrz drugiego planu, bardzo utalentowany.
    Dobranoc, Kociaku 🙁

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *