Minimalizm, Publisiu, minimalizm!

Otóż, szczęśliwie już po świętach. Rodzina została jakby przedawkowana, ale co ja tam będę narzekać, choć bardzo przepraszam, mogłabym! – nie upomnieli się o sernik, i co ja teraz z nim zrobię, skoro pańcio słodkiego nie bardzo a mnie szkodzą przedziwne a nieoczekiwane rzeczy. W tym, okazało się dnia 23 grudnia – sernik. Możliwe, że dlategoż, że z jajami. Jak doczyszczę kapcie i upiorę kieckę, to spróbuje zrobić taki bez.
Jaj.
Poza tym rodzina nie upomina się o herbatę, kawę, palto i w ogóle taka chujowa pani domu jak ja ani chybi z tą rodziną oszaleje.
I sernik się marnuje.
Na marginesie melduję, że dziecko spod niemieckiej granicy nic się nie zmieniło. Poza tym, że mówi z niemieckim akcentem.
A teraz krótka reklama świątecznego minimalizmu. Można, wiecie, raz na bogato, a raz minimalistycznie.
Prosze uprzejmie, choinka. Kto powiedział, że trzeba ją ubierać? Lampki, czubek, stuletni Mikołaj i włala. Jest? Jest. Świeci? Świeci. Tradycja stuletnia zachowana? No.

Tak zwana kurtyna świetlna. Mnie chyba bogowie opuścili, kiedy ją kupowałam. Zamiast niebezpiecznie balansować na stołku, by to cholerstwo powiesić, bierzemy durszlak. Mościmy kurtynę i włala. Jest? Jest. Świeci? Świeci. W oknie? W oknie. No.

Ze spraw prezentowych małżon dostał swój autoportret…

A Mikołaj pańciowy najwyraźniej przeleciał przez Empik. To kolorowe to są prawdziwe słuchawki. Co prawda koleżanki z pracy, którym oczywiście musiałam się słuchawkami pochwalić, wyraziły obawę, że w lipcu mogę w nich wzbudzać pewną sensację, ale co one tam wiedzą o trendach hipsterskich. Dopiero w lipcu to będzie prawdziwy szyk. No.

…o przepraszam, to synuś przeleciał po prezentach…


Prezenty są tutaj. Osieckiej są ofc trzy tomy, spokojnie. Zajmują już pół półki. Od 1945 do 1952 roku. Całość – a Osiecka pisała dzienniki do śmierci, czyli mniej więcej do 1997 – zajmie zapewne jakieś dziesięć metrów bieżących.

PS – Pańcio dostał też spody do pieczenia pizzy, takie w dziurki i koty są przeszczęśliwe. Doskonale się na nich ostrzy pazurki…

PS2 – Czy Publisia dobrze widzi? Tak, oko Publisi nie myli. To manga o Sherlocku. Pańcio osiągnął szczyt domyślności, czy coś.

PS3 – w kwestii Sherlocka czuwam, spoko.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Minimalizm, Publisiu, minimalizm!

  1. ~morelowa pisze:

    Sernik się marnuje?? Większości sernik szkodzi, tylko raz- o tym nie wie, dwa – i tak go je. Ja jem. Mój zjedli inni , załapałam się na kawałeczek 🙂
    Prezenty super. W sensie – książki. Bo tytuły to nie moja bajka. Ale SF dostałam pomiędzy innymi 🙂 – kuchennymi sprawami, słoikami z miodem itp.

  2. ~Walabia pisze:

    Mnie sernik nie szkodzi…

    • Megana pisze:

      Już nie krzycz, no. Ide na tę gastroskopię, ide, bo to już jest nie do zniesienia. Nie mogę sie też schylać, na przykład. Do dupy takie życie.
      Tylko najpierw skierowanie muszę dostać.

  3. ~Mefi pisze:

    Ja też z roku na rok zbliżam się w święta do idei minimalizmu.
    Gdyby nie Syn, też pozostałabym przy choince i lampkach (historycznych, prawie półwiecznych 😀 ), nawet bez szpica 😀

  4. ~tinga pisze:

    Jeszcze sprzątać i dekorować nawet lubię, bo efekt mam na dłużej i jakieś tam doznania estetyczne, ale kuchnia, brrrrrr. Żarcia jest zawsze za dużo, a ja nic nie poradzę, że w największą orgię świąteczną mnie się zachciewa chlebka z masełkiem li tylko 😀
    Ale lampki w durszlaku kradnę, a Wam życzę dobrego Nowego Roku.

  5. ~Aia pisze:

    Lampki w durszlaku będzie hit.
    Całkiem spory Pańci wyszedł ten minimalizm.
    U mnie minimalistycznie wyjęłam ozdoby świąteczne… i po świętach je od razu schowałam, nawet nie wyjmując uprzednio z pudełka. Ten autoportret to chyba jednak mój…

    Benedict mangowy równie śliczny co prawdziwy? Fajny prezent 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *