Że tak powiem, podeprę się fachowcem i znawcą. Znawczynią. Ja tyle nie zauważam, nawet jak oglądam dziesiąty raz.

Albowiem w komentarzach padło pytanie, co ja na wiktoriańskiego Sherlocka. Najpierw chciałam streścić jakoś w sensie, że zawiodłam się na braku loczków, ale nie spłycajmy tematu.
Ponieważ jest osoba, która naprawdę na sherlockach się zna i to na wszystkich adaptacjach pomijając już fakt, że ma doktorat i w głowie nie tylko mózg, ale i emocje, w tym wypadku zgodne z moimi, pozwalam sobie na polecenie przeczytania recenzji fachowca z prawdziwego zdarzenia.
Publisia pozwoli sobie przedstawić – oto Sherlockiana i Jej recenzja emocjonalna, pod którymi to emocjami podpisuję się oburącz i nóż, a co do reszty, to ufam, bo Ona wie lepiej niewątpliwie.
http://sherlockista.blogspot.com/2016/01/kiedy-pisaam-o-ostatnim-odcinku-ze.html

Zresztą i inni też są emocjonalni…
http://ninedin.blox.pl/2016/01/Dym-i-lustra.html

Ten wpis został opublikowany w kategorii Pańcia osobiście i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na Że tak powiem, podeprę się fachowcem i znawcą. Znawczynią. Ja tyle nie zauważam, nawet jak oglądam dziesiąty raz.

  1. ~Aia pisze:

    Rzeczywiście bardzo rozemocjonowana ta pierwsza recenzja 😀 Ktoś wybuchł gejzerem radości i podekscytowania i się chyba trochę zapowietrzył 😉 ale streszczając wypowiedź, mogę potwierdzić, że i mi się podobało. Ciekawe powiązania, choć loczków szkoda…

    PS wyjątkowo nie przepadam za Moriartym w tej wersji. I cierpię, że trzeba Go oglądać co i rusz, nawet pomimo tego, że umarł :/

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *