Parę fotek i będziemy zmierzać do końca zimowego urlopu.

otóż

od strony austriackiej wyżej wjechać się nie da


Tam z tyłu widać podobnież Dolomity, a także Włochy. Możliwe.


Jedzie się tam i jedzie…


Po drodze przesiada na Eisgracie – widać w dole gustowną restaurację i inne wypasy


ale że też to się nie urwie…? Kiedyś musi się urwać, bez cudów.


A na koniec typowe zdjęcie z nart „Czekaj, stań na chwilę, zdjęcie ci zrobię…!”
Prawdę mówiąc, pańcia stawała co 50 metrów, bo siły zdecydowanie już nie te, panie dziejku. W następnym roku chyba raczej balkonik a nie narty. :/

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii, Pańcia osobiście i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na Parę fotek i będziemy zmierzać do końca zimowego urlopu.

  1. ~tinga pisze:

    Piękne zdjęcia. Bardzo dużo rzeczy których nie lubię, aczkolwiek wszystkie wielce malownicze.
    Oglądam z upojeniem i radością, że nie muszę tam być 😀

  2. ~Aia pisze:

    O kurcze blaszane… takie widoki by mnie uzdrowiły ze wszystkiego… ośnieżone Tatry na mnie zrobiły ogromne wrażenie, a skoro jest ich tylko trochę do Alp, to chyba przez półgodziny bym nie była w stanie mrugać, by ogarnąć to wszystko. Napatrzyć się nie mogę.

    A dlaczego Pańcia słowem nie wspomni czy oglądała (choć co do tego, to chyba nie mam wątpliwości) i jak wrażenia po nowym XIX-wiecznym Sherlocku, hę?

  3. ~zu pisze:

    A gamsa wy widzieli na Gamsgarten?

    • Megana pisze:

      W sensie to z rogami? Nie, ale za to widzieliśmy ze sto tysięcy ludzi…

      • ~zu pisze:

        Z rogami ;-)Kiedyś,jak wjeżdżaliśmy kolejką,tuż pod nami się pasł(jest taki moment,kiedy wagonik jast bardzo blisko podłoża)z wrażenia zapomniałam angielskiego i darłam się:gams,gams!-a współpasażerowie to Czesi byli…

  4. ~Walabia pisze:

    A kurteczka w moim ulubionym kolorze, choć do moich gatek, cudem wyszperanych w lidlu, nie pasuje 🙁

  5. Megana pisze:

    A kurteczka to odziedziczona po Michale, lat 13. Rozumiesz, wyrósł. Te spodnie też po nim.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *