A tymczasem kolega Barbuś…

Świeżutki news z ostatnich godzin.
Rozległ się koci wrzask – ale pojedynczy.*
Pięć sekund później Barbuś wpadł do sypialni i umieścił się na szafie.
Kolejne trzy sekundy – rozdzwoniły się upesy i nastała ciemność.
Pańcio przeprowadził wnikliwe śledztwo i odbadał, że korki wywaliło spięcie w kontakcie w dużym pokoju. Pilne świecenie latarkami ujawniło, że kontakt jest eee… mokry. I śmierdzi kocim moczem. Pańcio skojarzył koci wrzask z korkami, ale ponieważ Barbuś szybciej przeleciał po schodach, niż pańcio z kuchni do pokoju – pańcio podejrzewa dwa czarne i Generała, bo tylko te osobniki zastał na miejscu przestępstwa.
Pańcia milczy na ten temat jak kadaver.
Po godzinie Barbuś ochłonął i przyszedł do pańci na kolana, poskarżyć się, że on tam sobie spokojnie szczał, jak na porządnego kocura przystało a tu mu nagle coś strzeliło w dupę…!
W jego garażu nie było takich podstępnych kontaktów!
Pańcia bardzo kotecka przepraszała i obiecała, że kupi takie zatyczki, jakie się stosuje w kontakty, kiedy w domu są małe dzieci.
Pańcio na dole w słusznym oburzeniu obsobaczał osobniki niewinne, przy okazji pucując kontakt i telewizor.
Na szczęście nie zauważył tego, co pańcia w świetle latarki dojrzała od razu i pospiesznie wytarła, kiedy pańcio macał bezpieczniki w kotłowni.
Że ekran świętego telewizora też jest obszczany…

Pokrzywdzony kotecek schodzi z biurka na pańciowe kolana.

*Zazwyczaj jak Barbuś tłucze Celinę, lub próbuje wlać Szyszce – wrzeszczą oba koty.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Wtręty różne i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na A tymczasem kolega Barbuś…

  1. ~Kotkins pisze:

    Megana a on jest kastratem?

    • Megana pisze:

      No oczywiście. Agneska wydaje koty obrobione w 100%.
      Ale naszym kotom kastracja kompletnie nie przeszkadza w szczaniu na ciekawe elementy wyposażenia domu…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *